Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 270 047 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


ROK 1958. WOKÓŁ KROWODERSKIEJ

czwartek, 31 marca 2011 19:02

 

Roman Hausner mieszkał w kamienicy przylegającej do budynku krakowskiej YMCA przy ul. Krowoderskiej. Szczególne więzi łączyły go z wnuczką Ewą. Nawet jej chrzestnym ojcem został kiedy wybrani rodzice chrzestni popadli w nieporozumienie. W wolnych chwilach, przed wojną, brał wszystkich do swojego „Forda” i jeździli: do Nowego Targu, do Kowańca, do Poręby, do Koniny. Po wojnie "Ford" był już niestety zmilitaryzowany i podróże trzeba było odbywać autobusem. Wędrował po ulicach miasta i opowiadał jego historię. Zdarzyło się nawet, że w zapale rodzinnego przewodnika po starym Krakowie wniósł Ewę „na barana” po schodach pod Dzwon „Zygmunta”.

*

Babcia Katarzyna niezmiernie smakowicie gotowała. Z dostarczanych z Ruszczy przez Jadwigę bażantów powstawały pyszności, a z zajęcy pasztety palce lizać. Na święta Wielkanocne i Bożego Narodzenia rosła góra słodkich ciast. Część z tych dzieł sztuki kulinarnej wracała do Ruszczy.


Jadwiga Hausner była częstym gościem mieszkania przy ul.Krowoderskiej. Zawsze elegancka; na uwagę dziecka : „Ciociu, jakie masz ładne buciki!”, odpowiedziała: „Co tam buciki. Jakby nogi nie były zgrabne, to nie zauważyłabyś tych bucików”. Podobnie jak brat Roman była niezwykle uparta i bywało, że w czasie wizyty iskrzyło między nimi; ale żyć bez siebie nie mogli. Dzieci obdarowywała rarytasami z „Delikatesów” przy Rynku Głównym. Były figi zjadane z masłem, ananasy, sery. Pierwsze słuchanie opery Ewy to był efekt wyprawy z Jadwigą do Teatru im. J.Słowackiego i „lornetkowania” z „jaskółki”. Nawet pierwszy smak wódki to też zasługa Jadwigi. Nie, nie trzeba się oburzać! To była „orzechówka” zaordynowana na bolący żołądek.

*

Dla dzieci sensacją były odwiedziny mieszkającego w Kobylnicy Ruskiej Jana, młodszego brata Romana. Wchodząc do mieszkania, nie najniższego przecież, musiał się pochylić. Był bardzo wysoki. Brał dzieci na ręce i podnosił niemalże pod sufit. Przywoził słoiki znakomitego miodu. 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

ROK 1962. DROGA DO TEATRU I FILMU

niedziela, 06 marca 2011 17:16

 

Zdzisława wybrała przyszłość w świecie filmu i teatru. W latach 1958-1962 studiowała na Wydziale Aktorskim Państwowej Wyższej Szkoły Filmowej, Telewizyjnej i Teatralnej w Łodzi. W tym czasie studiowali m.in. Pola Raksa, Jerzy Kamas. Została aktorką, ale w teatrze nie zagrała. Krótkotrwały etat w Teatrze Polskim w Bielsku Białej nie przyniósł ze sobą gry aktorskiej. Zagrała natomiast rolę Pinokia w Teatrze Lalek „Banialuka”. Dzięki Juliuszowi Kydryńskiemu w roku 1963 podjęła pracę w ośrodku telewizyjnym w Katowicach, a od 1965 roku w Krakowie.

*

W tym czasie poznała aktora teatru im. J.Słowackiego Włodzimierza Saara. Wyszła za mąż. W 1967 roku urodziła im się córka Joanna. Saar w roku 1971 zaczął pracować w Teatrze im. S.Jaracza, w rodzinnej Łodzi. Od tej pory zaczyna się łódzki etap w życiu Zdzisławy. Do roku 1980 pracowała w telewizji. Była kierownikiem produkcji, asystentem reżysera wielu programów, także teatralnych. W 1978 roku otrzymała w zespole nagrodę II stopnia Ministra Obrony Narodowej za cykl widowisk artystycznych „Polska pieśń żołnierska”.


W 1976 roku przeżyła filmowy i reżyserski epizod  przy realizacji filmu ”Tańczący jastrząb”. Kinematografię wybrała kiedy Telewizja Polska zmieniła się po wprowadzeniu stanu wojennego w 1981 roku. Realizowała filmy z Agnieszką Holland, Andrzejem Krauze, Jerzym Domaradzkim, Maciejem Dejczerem. Było tych filmów 19, m.in. „Gorączka” (1980), „Rycerze i rabusie” (1984), „Życie wewnętrzne” (1986), „Łuk erosa” (1987), „300 mil do nieba” (1989). W 1990 roku produkcja filmowa niemal w całości przeniosła się do Warszawy. „Filmowa” Łódź upadła.

*

To nie był koniec życiowej wędrówki. Zdzisława zamieszkała w Sochaczewie, w „Domu Kobka”, na rogu ulicy 1 Maja i Warszawskiej. Tadeusz Kobek był zasłużonym dla Sochaczewa przedsiębiorcą budowlanym. W roku 1939 rozpoczął budowę rodzinnego trzypiętrowego domu. Po wrześniowej ucieczce przede Niemcami powrócił do częściowo wypalonego domu. Dokończenie budowy zleciły władze okupacyjne.


Współpraca z Radiem Niepokalanów i prowadzenie stałych audycji „Magazyn Domowy” i „Dlaczego chodzimy do teatru”, pisanie artykułów do „Ziemi Sochaczewskiej” wypełniły czas. Po Niepokalanowie przyszedł jeszcze czas łódzkiego Radia Parada. Przydało się doświadczenie spikerki z krakowskiego i rzeszowskiego radia z 1964 roku. W 2005 roku współorganizowała konkurs dla młodzieży szkolnej poświęcony twórczości i postaci Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego, w obecności Kiry Gałczyńskiej.

*

I tak płynęło życie pomiędzy Łodzią i Sochaczewem wypełnione pracą i rodziną. Zdzisława zmarła latem 2007 roku. Zgodnie ze swoim życzeniem spoczęła na Cmentarzu Rakowickim w Krakowie, razem z babcią, ojcem, matką, siostrą. W Sochaczewie pozostał jej drugi mąż Mieczysław.

 


Podziel się
oceń
0
1

komentarze (0) | dodaj komentarz

ROK 1957. NA ZAKRĘCIE HISTORII

wtorek, 01 marca 2011 19:01

 

Celina z synem oczekiwała z nadzieją, że sytuacja pozwoli na swobodny powrót męża do Krakowa. Kiedy było już wiadomo, że tak się nie stanie  w końcu lat czterdziestych zapadła „żelazna kurtyna”. Celina i Jan zostali rozdzieleni na wiele lat.

*

Andrzej do szkoły chodził na ul. Loretańską. Patrzono na niego z podejrzliwością – ojciec na Zachodzie, to syn jest na pewno „nieprawomyślny”. Niedaleko była biblioteka „Caritasu”. Wypożyczał tam książki niedostępne w szkolnej bibliotece. I nawet opowieści Wiecha budziły nerwowe reakcje nauczycieli.

*

Dopiero w 1957 roku możliwe było połączenie rodziny. Wybrali Wielką Brytanię. Przebywali w Szkocji. Jan Kopaczyński tak naprawdę nie stał się Anglikiem, nigdy nie czuł się tam jak u siebie. Natomiast syn Stefan podjął studia, uczył się języka angielskiego, przyjął nazwisko Koppen. W Perth – gdzie mieszkał z rodzicami - we wschodniej Szkocji pracował przy wyrębie lasu i w szpitalu, gdzie ukończył kurs pielęgniarski. W Glasgow znalazł zatrudnienie u Polaków, w lodziarni. Ostatecznie po skończeniu studiów pracował przez długie lata w firmach telekomunikacyjnych. Ze Szkocji przeniósł się do Londynu, a potem pod Londyn, do hrabstwa Essex. Na Wyspach poznał swoją żonę, Irenę Kislinger, której losy rodzinne były również zawiłe. Rodzice zostali w czasie wojny z Warszawy wywiezieni do Niemiec, do pracy. Irena urodziła się w Wismarze.

*

Jan i Celina zmarli w Anglii.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

ROK 1956. PIERWSZE KÓŁKO OLIMPIJSKIE

sobota, 26 lutego 2011 13:29

 

Po wojnie Maria i Zdzisław przeprowadzili się do dużego, przestronnego mieszkania przy ul. Garbarskiej 16. Niestety było ono za duże i „ludowa” władza dokwaterowała lokatora na tzw. nadmetraż. Zdzisława uczyła się w szkole podstawowej SS. Urszulanek (ul. Starowiślna 1/3). Pierwszą komunię świętą przyjęła od ks. Karola Wojtyły. Do św. Floriana chodziła do spowiedzi. Nastolatki przyciągał ksiądz, który stawiał tylko jeden warunek: „mów dziecko prawdę”.

*

Likwidacja szkół zakonnych nie pozwoliła na kontynuację nauki u Urszulanek i zdawanie tam matury. „Skaza” zakonnej szkoły utrudniała w ogóle dalszą naukę w państwowym liceum. Dopiero skarga napisana przez Zdzisława do Bolesława Bieruta otworzyła córce drzwi do IX Liceum Ogólnokształcącego im. J. Joteyko (ul. Podwale 6).

*

Pewnego dnia lekcję wychowania fizycznego prowadziła Maria Kusion, studentka Państwowej Wyższej Szkoły Wychowania Fizycznego. To ona zwróciła uwagę na Zdzisławę, która w wieku 14 lat stała się zawodniczką krakowskiego AZS. Wkrótce wystartowała na Mistrzostwach Krakowa wygrywając bieg na 60 m, a na 100 m młodzików osiągając czas 12,9 s i pierwsze kółko olimpijskie. W 1956 roku na Mistrzostwach Polski pobiegła w sztafecie 4x100 m, która pobiła rekord Polski. Wynik osiągnięty przez Zdzisławę Hausner, Barbarę Lerczak-Janiszewską, Bogumiłę Marciniszyn i Marię Kusion przetrwał wiele lat.

*

W 1959 roku zmarł Zdzisław Hausner. Pochowany został na Cmentarzu Rakowickim, obok matki Balbiny. Maria wychowując dwie córki przestała utrzymywać kontakty z resztą rodziny Hausner.

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

ROK 1939. OSTATNIE LATO

czwartek, 24 lutego 2011 16:58

 

Rodzina Eugeniusza Goławskiego zamieszkała w kamienicy ul. Kraszewskiego 25, na Półwsiu Zwierzynieckim. W krakowskiej scenerii wykonano fotografie z tamtego czasu. Na tej z roku 1933 Eugeniusz jest w mundurze straży pożarnej, z roku 1936 Piotr i Stanisława Ulbrychowie stoją ze swoją wnuczką Barbarą przed Bazyliką Mariacką.

*

Zimowe i letnie wakacje z lata 1935-1939 spędzane były blisko Krakowa m.in. w Zwardoniu i Lubniu. Janina, Eugeniusz, znajomi wyjeżdżali na wypoczynek do ówczesnych polskich „kurortów”. Zachował się album z 1938 roku z takiego wyjazdu do Krynicy. Piękne kartki pocztowe przedstawiają tam najciekawsze i reprezentacyjne budowle. Jest deptak, Dom Zdrojowy, kolejka na Górę Parkową, oficerski dom wypoczynkowy, Palace Hotel „Patria”, wodospad w Czarnym Potoku. Na jednej z fotografii Janina w białym kapelusiku, szarej spódnicy, ciemnoszarej bluzce z krótkim rękawem, w krawacie. Całe towarzystwo odbyło rowerową wycieczkę dolina Popradu. Na fotografiach i pocztówkach pojawia się w albumie Żegiestów i Piwniczna. W innym czasie Goławscy wyjechali do Zakopanego. Czas wypełniały wycieczki nad Zmarzły Staw i Czarny Staw Gąsienicowy, na Zawrat i Świstówkę, do Doliny Pięciu Stawów i nad Morskie Oko. Na rowerach pojechano doliną Dunajca. Nie obeszło się bez spływu przez Pieniny.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Licznik odwiedzin:  65 916  

Ulubione strony

genealogia

Statystyki

Odwiedziny: 65916
Wpisy
  • liczba: 196
  • komentarze: 45
Galerie
  • liczba zdjęć: 187
  • komentarze: 10