Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 270 046 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


ROK 1956. WĘDRÓWKI WOKÓŁ BŁOŃ

sobota, 23 lipca 2011 20:50

 

W dniu 1 września 1945 roku Zbyszek przekroczył próg VIII Liceum i Gimnazjum im. A.Witkowskiego (obecnego V LO). Został harcerzem 9 Krakowskiej Drużyny Harcerzy, wyjeżdżając z nią na obozy, wędrując do zniszczonego wojną Gdańska. Spotkał wtedy znakomitych krakowskich instruktorów harcerskich: Stanisława Porębskiego, Andrzeja Majewskiego, Franciszka Delektę. Swoją przygodę harcerską kontynuował jeszcze w latach 1957-58 współpracując z dawną drużyną jako kwatermistrz na obozach. „Zaraził” tym chyba synów.

*

Jako student, późniejszy inżynier, uczestniczył w ćwiczeniach wojskowych na poligonie w Nowej Dębie, a kilka lat później kończył kursy dla dowódców w szkole artylerii i wojsk rakietowych w Toruniu ze stopniem porucznika rezerwy. Odbywał ćwiczenia wojskowe jako dowódca plutonu (1955 i 1958), dowódca baterii (1960) i dowódca dywizjonu (1969). Adam Stafiej, kapitan rezerwy, pisał w 1983 roku, „mnie i Twojego ojca uczono i wtajemniczano w ten sam sposób, rozkazując dodatkowo popychać po piachach poligonów armatę. No jak widać na załączonym obrazku naszego życia wcale nam to nie przeszkodziło być i mężczyznami i ojcami a ponad wszystko Polakami”.

*

W 1950 roku, dziedzicząc zapewne techniczne zdolności ojca Albina,  Zbyszek rozpoczął studia na Wydziale Budownictwa Lądowego Politechniki Krakowskiej. W 1954 roku otrzymał dyplom ze specjalnością budownictwa żelbetowego.


W tym czasie poznał swoją przyszłą żonę Jolę Goławską. Pracował w Biurze Projektów na Oleandrach, w późniejszym Biurze Studiów i Projektów Hutnictwa „Biprostal”, z którym był związany blisko 40 lat. Jola pracowała niedaleko w jakiejś bazie transportowej. Wokół Błoń i Parku im. Dr. H.Jordana odbyli nie jeden spacer.

*

W końcu lat 40-tych Goławscy przenieśli się na Kazimierz, na ul.Miodową. Pokoi było kilka, powierzchnia duża. Zgodnie z ówczesnym prawem do jednego z pokoi dokwaterowano lokatora, Bronisława Stankiewicza. Bywał też zaprzyjaźniony z babcią Janiną malarz, Tadeusz Darowski.


Pan Tadeusz był barwną postacią. Pamiętam go jak przez mgłę z lat sześćdziesiątych. Babcia wyjeżdżała z nim na jakieś wczasy. Jeździli do Chyżnego na Orawie, tuż przy granicy z Czechosłowacją. Byli tam z ośmioletnim  Piotrem, kiedy w sierpniu 1968 roku szosą od Jabłonki jechały grzechocząc przerażająco gąsienicami czołgi, a powracały samochody z porozbijanymi szybami. Po panu Tadeuszu pozostały obrazy, sądząc z krajobrazu utrwalające spacery po Orawie. Kręta rzeczka. Zielone i żółte drzewa. Nadrzeczne krzewy. Białe pnie brzóz.


Wspólnie z paczką przyjaciół Jola i Zbyszek wyjeżdżali do Polanicy, do Doliny Będkowskiej. Do Lubnia, gdzie często bywali przed wojną i w czasie wojny Goławscy, jeździli na motocyklu; na wielkim, grzmiącym silnikiem „Junaku”.

*

Po ślubie Zbigniewa i Jolanty pozostały  rozmazane fotografie z kościoła Bożego Ciała na Kazimierzu, z 28 kwietnia 1956 roku.


W pierwszym roku mieszkali u babci Goławskiej, a w latach 1957-58 w gabinecie Albina w domku w Bronowicach. 14 stycznia 1957 roku urodził się syn Wojciech. Bronowice były idealnym miejscem do spacerów – przestrzeń, niskie, małe domy, mostek nad torami kolejowymi. Za domem cień drzew, krzaczki poziomek czy ławka przy studni z drewnianym kołowrotem dawały możliwość odpoczynku. Na sznurach wisiały białe płachty wypranej pościeli. Tłoczno było wtedy w domu. Poza Anielą i Barbarą, jadalnię zajmowała siostra Ela z mężem Adamem Stafiejem, trzyletnim Krzysiem i roczną Ewą. Fotografie wspólnych zabaw z Ewą i Krzysztofem Stafiejami utrwaliły te lata. Na wielu w rękach dzieci pojawia się niezniszczalna zabawka – duży blaszany samochód ciężarowy. Niedaleko na ulicy Balickiej mieszkała Helena Włodarz, „niania”. Stafiejowie, młodzi architekci, wyprowadzili się do Rzeszowa. Tam, była praca i mieszkanie.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

ROK 1950. KONSPIRACJA NA SZKOLNYM PROGU

niedziela, 10 lipca 2011 20:01

 

Jolanta uczęszczała do Prywatnej Szkoły Powszechnej Żeńskiej SS.Urszulanek i  Szkoły Ogólnokształcącej Stopnia Podstawowego im. S.Konarskiego nr 9. Tutaj jest pewna zagadka: na świadectwie SS.Urszulanek promującym do klasy siódmej widnieje data 28 czerwca 1947 r.; na półrocznym świadectwie klasy siódmej w szkole nr 9 zapisano datę 30 stycznia 1949 r. Co się stało w roku szkolnym 1947/1948? W roku 1952 Jolanta ukończyła Liceum Administracyjno-Handlowe Ministerstwa Kolei. Uczyła się tam organizacji i techniki handlu, planowania i statystyki, księgowości, biurowości i korespondencji, arytmetyki handlowej, towaroznawstwa, techniki reklamy, stenografii i pisania na maszynie. Była także Służba Polsce i zagadnienia ekonomii politycznej.

*

Z uczniami szkoły im. S.Konarskiego i Liceum Administracyjno-Handlowego wiąże się historia antykomunistycznej, konspiracyjnej drużyny harcerskiej „Zielone Harcerstwo” utworzonej przez Zygmunta Kurala ps. „Orlik”.


Kural, harcerz związany z podgórskimi drużynami VIII i IX, w marcu 1950 roku zaproponował swoim przyjaciołom zorganizowanie konspiracyjnej drużyny harcerskiej. Namówił do tego Jerzego Zarębę, ten dotarł do innych. Na pierwszej zbiórce na końcu Małych Błoń było 7 osób, w tym Halina Olszewska i Teresa Skałacka z Gimnazjum i Liceum im. A.Mickiewicza. Drużynowym wybrano J.Zarebę. Na drugiej zbiórce w Parku im. H.Jordana powstały dwa zastępy: chłopców – „Wilki” z zastępowym Krzysztoferm Federowiczem  oraz dziewcząt – „Szarotki” z zastępową H.Olszewską.


Wśród dziewcząt z „Szarotek” znalazły się Jolanta i Krystyna Goławskie. Nikt w rodzinie nie mówił o tym epizodzie. Czy możliwa jest taka zbieżność imion i nazwisk? Jeszcze na dodatek jeden z chłopców, Madej, przypominał sobie, że mieszkały na ul. Miodowej. Nie pamiętała tego 60 lat później, mieszkająca w dalekim Vancouver w Kanadzie, Krystyna. Mogło być tak, ze perspektywy dwóch nastolatek to nie była żadna konspiracja. Odbywały się zbiórki, wycieczki. Były zastępy, drużynowy. I trwało to zaledwie trzy miesiące.


Kolejna zbiórka w dniu 20 czerwca odbyła się w świetlicy harcerskiej przy ul. Czarnowiejskiej. Była to świetlica ówczesnych drużyn 105,106,124 i 125 działających w szkole powszechnej nr 33, powstałych w kolejnym etapie likwidacji ZHP z dawnej V KDH-y im. Ks. I.Skorupki. Zbiórka miała się odbyć na Błoniach, ale padał deszcz. Było na niej obecnych 10 osób. Wtedy drużynowym został Z.Kural.


A.Madej podczas późniejszego śledztwa zeznawał, że wyłamali zamek do drzwi wejściowych. Klucz miał Zaręba, ale ponieważ podjęli już decyzję o zabraniu sztandaru, chcieli upozorować włamanie z zewnątrz. Potem wyłamali drzwi od szafki i zabrali sztandar wraz z drzewcem. Płachtę sztandaru ukrył w domu między książkami, w kartonowym pudle, Z.Kural. Drzewce schował Madej. Kural opowiadał, że zrobił to sam. Potem tłumaczył, że zrobił to po zbiórce, „nie chciałem by go spotkał niesławny los, t.j. by go nie spalono w Komendzie”. J.Karkoszka zeznał, że byli to Kural, Onuszko i Madej. Madej podał nazwiska wszystkich uczestników zbiórki: Z.Kurala, R.Onuszkę, J.Karkoszkę, K.Federowicza, Krystynę Goławską, Jolantę Goławską, H.Olszewską. Mieli plany dalszego wykorzystania sztandaru – miał im służyć przy organizacji tajnych przyrzeczeń harcerskich.


Na początku wakacji Kural zdecydował o rozwiązaniu zastępu dziewcząt. Obawiał się wsypy. Potem „Zielone Harcerstwo” zmieniło nazwę na „Zielona Brygada”. Latem 1952 roku nastapiły aresztowania. Kural z wyrokiem 9 lat więzienia znalazł się w osławionym obozie dla chłopców w Jaworznie.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

ROK 1950. JANINA Z CÓRKAMI

środa, 06 lipca 2011 20:41

 

Wojna pozostawiła Janinę z trzema córkami samotną w Krakowie. W 1945 mieszkali w kamienicy przy ul. Kraszewskiego 25. Taki adres podany jest w oświadczeniu Bronisławy Chudzik z ul. Senatorskiej i Wiktora Putera z ul. Słonecznej potwierdzającym straty wojenne Janiny Goławskiej: jadalnia „gdańska”, radio, rowery „Wahren”, futro męskie, motor DKW. Chudzikowa przekazała potem, prosząc o pamięć i troskę po swojej śmierci, Goławskim grobowiec na Cmentarzu Salwatorskim. W rodzinnych opowieściach pozostała kamienica przy ulicy Miodowej 18. W jedną stronę można było nią wyjść na Stradom, a dalej nad Wisłę i pod Wawel. W drugą stronę prowadziła w zaginiony świat synagog, placu Nowego i ulicy Szerokiej.  Dawno temu w pobliżu Podbrzeża biegły mury kazimierskie. W okolicy znaleźć można był ogrody mieszczan kazimierskich i domki rybaków łowiących w płynącej starym korytem Wiśle. W połowie XIX wieku powstała ulica Miodowa. Skąd nazwa? Od wytwórców miodu pitnego?. Pozostał duch miejsca.


Janina z Basią, Jolą i Krysią zamieszkały przy ul. Miodowej, w obszernym mieszkaniu wypełnionym starymi meblami i pamiątkami.Życie toczyło się podobnie, tyle, że już bez Eugeniusza.

*

Świadkami tamtych lat są fotografie: rok 1950 – białe stroje i krótkie szorty, wycieczka rowerowa; najstarsza córka Barbara z mężem Zdzisławem Kałużą i malutką wnuczką Elżbietą Martą (kilka lat później na świat przyszła druga wnuczka Małgorzata); Krystyna i Jolanta na rowerach; lokator z ulicy Miodowej Bronisław Stankiewicz; rok 1951 – Krynica i Dom Wczasowy „Diana”; rok 1953 – Janina w płaszczu z kołnierzem z lisa, w ciemnym kapelusiku, a Jolanta i Krystyna w szarych sukienkach elegancko spiętych pod szyjami. Potem córki wyszły za mąż: Jolanta za Zbigniewa Hausnera, Krystyna za Kazimierza Pileckiego. Mieszkanie stało się za duże, trudne do utrzymania. Janina przeprowadziła się na nowe osiedle Azory i ulicę Gnieźnieńską. Tam chorowała i zmarła w roku 1985.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

ROK 1933. DOM NR 274 W BRONOWICACH MAŁYCH

poniedziałek, 04 lipca 2011 18:31

 

Urodziny trzeciego dziecka Albina Hausnera sprawiły, że w wynajętym pokoju na Salwatorze zrobiło się bardzo ciasno. Zachowała się niewielka karteczka skreślona ręką ojca, że Zbigniew Albin urodził się 22 października 1931 roku, o godzinie 5.35 w klinice Uniwersytetu Jagiellońskiego przy ul. Kopernika, że ochrzczony został trzy dni później w kościele św.Mikołaja, a rodzicami chrzestnymi byli inż. Jan Kot i porucznikowa Łucja Frankowska.


Początkowo wynajmowali mieszkanie przy ul.św.Bronisławy 17, a na przełomie 1932 i 1933 roku przeprowadzili się do własnego domu, zbudowanego przez firmę Sroczyńskiego, w Bronowicach Małych przy ul.Wesele 1.


Parterowy dom Albina nie wyróżniał się od pozostałych. Otaczał go drewniany płot, a na tyłach znajdował się niewielki ogród. Wejście ochraniał blaszany daszek. Dom był częściowo podpiwniczony, wewnątrz podzielony na trzy pokoje, kuchnię i sień. Można było do niego wejść zarówno od ulicy, jak i od ogrodu. Tam stała studnia z kamiennym kręgiem i drewnianym kołowrotem. Mimo, że otoczenie było niemalże wiejskie to cała rodzina wyjeżdżała na wakacje na „prawdziwą” wieś: do Rabki i Nowego Targu, do Wiśnicza Starego i do Krzeszowic.


Albin wędrował pieszo do Częstochowy, na Jasną Górę. W kieszeni miał niewiele większą od pudełka zapałek książeczkę do nabożeństwa „pamiątkę z Częstochowy”. Własną ręką wpisał na stronie tytułowej datę: „15 sierpień”. Święto Matki Boskiej Zielnej i święto Żołnierza w rocznicę „cudu nad Wisłą” było dla niego dniem niezwykle ważnym. Wieczorem szeptał modlitwę najważniejszą:

 

Pater noster, qui es in caelis. Sanctificetur nomen tuum: Adveniat regnum tuum: Fiat voluntas tua, sicut in caelo, et in terra. Panem nostrum quotidianum da nobis hodie: Et dimitte nobis debita nostra, sicut et nos dimittimus debitoribus nostris. Et ne nos inducas in tentationem. Sed libera nos a malo.   

 

Dla syna zakupił „Promyk słońca. Książeczkę do nabożeństwa dla młodzieży” z imprimatur Kardynała księcia Adama Sapiehy.


Religijne uniesienia, doświadczenie pielgrzymowania były dla Albina ważne. Pozwalały mu pokonywać trudy codziennego życia. Czyniły szczęśliwym. Odwoływał się do imienia Boga kiedy miał zrobić coś ważnego. Na powitanie wielokroć powtarzał „szczęść Boże”. Rozpoczynając pisanie pracy dyplomowej umieścił na pierwszej stronie motto, poprzedzające techniczny opis kompresora z Dębicy:

 

                Wielkość Twą Panie

                Głoszą zebrane Prawa w pracy tej

                Zechciej kierować moje myślenie

                Drogą właściwą celowi jej.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

ROK 1933. ZASYPANE KORYTO

sobota, 02 lipca 2011 18:23

 

Na początku 1907 roku zasypano Młynówkę na obszarze miasta Krakowa. Jej nurt starym korytem Rudawy skierowano na Zwierzyniec z ujściem koło klasztoru. Ślady po niej to ulica Wenecja gdzie były rozlewiska i nazwa ulicy Dolne Młyny. W rejonie ulicy Szujskiego znajdował się most, a dalej przekraczała ulicę Karmelicką, płynęła na tyłach domów do mostów w rejonie Placu Biskupiego i ulicy Szlak. Nurt rzeczki oddzielała od ulicy Łobzowskiej drewniana balustrada. Przy murze Sióstr Karmelitanek znajdował się staw, który wraz z Młynówką stanowił dla okolicznych domów zasób czystej wody. Za aleją Słowackiego zmieniał się krajobraz. Przed długimi domami robotniczego osiedla Modrzejówki stanęły w latach dwudziestych drewniane, urzędnicze domy. Kręty nurt przekraczały liczne mostki i kładki, a także mosty drogowe na wylotach ulic Kujawskiej i Racławickiej. Przedmiejska część kanału bronowickiego prowadziła tylko wody deszczowe. Nie można się dziwić, że dla ówczesnych mieszkańców ale także dla spacerujących mieszczuchów

 

istnienie Młynówki przydawało podmiejskim osiedlom szczególnego uroku. Zakola Młynówki porosłe tatarakiem oraz trzciną otaczały pochyłe i bulwiaste pnie niezmordowanie żywotnych wierzb. Ich obecność tworzyła festony młodych, prężnych, pachnących sokiem wierzbowych witek i długachnych mioteł liści, a także tajemniczych, popękanych i na wpół wydrążonych pni.

 

Okolica była miejscem szkolnych wagarów, spotkań, zimą rajem dla posiadaczy łyżew, a dla chłopców rezerwuarem pijawek dostarczanych do krakowskich aptek. To było miejsce zabaw mojego taty i jego kolegów.

*

Z Młynówką jest związane powstanie osiedla małych domków w rejonie dzisiejszej ulicy Zarzecze, przy trakcie wiodącym z bronowickiego Błonia do Krakowa. Gospodarze miejscowi sprzedawali niewielkie, wtedy nieprzydatne skrawki gruntu pomiędzy Młynówką  a drogą. Ze względu na atrakcyjną cenę kupowali je robotnicy i rzemieślnicy budując domy, z których przez furtkę można było wyjść nad rzekę gdzie znajdowali soczystą trawę dla domowych zwierząt, łany zbóż i spokój.

*

W 1933 roku nie istniało już koryto na odcinku ulica Pomorska – Szkoła Podchorążych – ulica Rydla. W roku 1962 zasypano odcinek Młynówki Królewskiej do ulicy Filtrowej.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Licznik odwiedzin:  65 896  

Ulubione strony

genealogia

Statystyki

Odwiedziny: 65896
Wpisy
  • liczba: 196
  • komentarze: 45
Galerie
  • liczba zdjęć: 187
  • komentarze: 10