Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 259 557 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


ROK 1958. WOKÓŁ KROWODERSKIEJ

czwartek, 31 marca 2011 19:02

 

Roman Hausner mieszkał w kamienicy przylegającej do budynku krakowskiej YMCA przy ul. Krowoderskiej. Szczególne więzi łączyły go z wnuczką Ewą. Nawet jej chrzestnym ojcem został kiedy wybrani rodzice chrzestni popadli w nieporozumienie. W wolnych chwilach, przed wojną, brał wszystkich do swojego „Forda” i jeździli: do Nowego Targu, do Kowańca, do Poręby, do Koniny. Po wojnie "Ford" był już niestety zmilitaryzowany i podróże trzeba było odbywać autobusem. Wędrował po ulicach miasta i opowiadał jego historię. Zdarzyło się nawet, że w zapale rodzinnego przewodnika po starym Krakowie wniósł Ewę „na barana” po schodach pod Dzwon „Zygmunta”.

*

Babcia Katarzyna niezmiernie smakowicie gotowała. Z dostarczanych z Ruszczy przez Jadwigę bażantów powstawały pyszności, a z zajęcy pasztety palce lizać. Na święta Wielkanocne i Bożego Narodzenia rosła góra słodkich ciast. Część z tych dzieł sztuki kulinarnej wracała do Ruszczy.


Jadwiga Hausner była częstym gościem mieszkania przy ul.Krowoderskiej. Zawsze elegancka; na uwagę dziecka : „Ciociu, jakie masz ładne buciki!”, odpowiedziała: „Co tam buciki. Jakby nogi nie były zgrabne, to nie zauważyłabyś tych bucików”. Podobnie jak brat Roman była niezwykle uparta i bywało, że w czasie wizyty iskrzyło między nimi; ale żyć bez siebie nie mogli. Dzieci obdarowywała rarytasami z „Delikatesów” przy Rynku Głównym. Były figi zjadane z masłem, ananasy, sery. Pierwsze słuchanie opery Ewy to był efekt wyprawy z Jadwigą do Teatru im. J.Słowackiego i „lornetkowania” z „jaskółki”. Nawet pierwszy smak wódki to też zasługa Jadwigi. Nie, nie trzeba się oburzać! To była „orzechówka” zaordynowana na bolący żołądek.

*

Dla dzieci sensacją były odwiedziny mieszkającego w Kobylnicy Ruskiej Jana, młodszego brata Romana. Wchodząc do mieszkania, nie najniższego przecież, musiał się pochylić. Był bardzo wysoki. Brał dzieci na ręce i podnosił niemalże pod sufit. Przywoził słoiki znakomitego miodu. 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

ROK 1946. UCIECZKA

sobota, 26 marca 2011 15:45

 

W latach 1944-1946 rodzina Józefa Hausnera podzieliła we Lwowie losy innych Polaków. Z rodzicami pozostała już tylko 21-letnia Krystyna. Józef patrzył na wszystko co się wokół dzieje z rosnącym niepokojem. Przez cały czas wojny Krystyna była łączniczką w Armii Krajowej. Od wiosny 1944 roku Lwów przeżywał sowieckie bombardowania. Narastała atmosfera wyczekiwania i niepewności. Z Wołynia docierały wieści o pacyfikacjach wsi i walkach polskiej samoobrony. Wyjechać czy zostać ? Wielu Polaków w tym czasie opuściło Lwów wyjeżdżając m.in. do Krakowa. W lipcu wiadomo już było, że obecność Niemców we Lwowie się kończy. 27 lipca 1944 r. wkraczających Sowietów witały polskie flagi na ratuszu i kamienicach. Tylko dwa dni mogła funkcjonować uzbrojona polska straż.


Przez kolejne miesiące wokół mieszkańców Lwowa zaciskała się obręcz strachu i represji. Na ulicach grasowali żołnierze, przechodnie padali ofiarą napaści i rabunków. Aresztowania dotknęły profesorów Uniwersytetu, księży i zakonników od Franciszkanów, Bernardynów i Dominikanów. Józef i Helena bali się, że Krystynę aresztuje NKWD. Wielu jej przyjaciół, żołnierzy AK zniknęło w nocy. Wielu pod sowiecką strażą odjechało na wschód.


Polacy chętni na wyjazd zostali zobowiązani do dnia 1 lutego 1945 r. do rejestracji. Mieli jednak jeszcze nadzieję na pozostanie Lwowa przy Polsce. Wiosną wszyscy oczekiwali na kolejną wojnę. Blisko 100 tysięcy Polaków przeżywało rozterki. Odwlekali swój wyjazd. Często zmuszał ich do tego dopiero obowiązek przyjęcia sowieckiego obywatelstwa. Wielu żyło na przysłowiowych walizkach.

*

Druga połowa 1945 roku stała pod znakiem sowieckich „porządków”: arcybiskup lwowski wyrzucony z pałacu przeniósł się do klasztoru O.O. Franciszkanów, a swoje archiwum umieścił u O.O. Bernardynów; klasztor O.O. Karmelitów zajął zakład wychowawczy dla chłopców; w klasztorach O.O. Dominikanów i O.O. Bernardynów umieszczone zostało archiwum państwowe; część zbiorów Ossolineum powędrowała do Kijowa. Do użytku wiernych pozostały trzy kościoły. Mimo tego we Lwowie w grudniu widoczne były jeszcze polskie święta.

*

Luty 1946 roku przyniósł wybory, w których „banderowcy” zakazali głosowania, a milicja zmuszała ludzi do pójścia do lokali wyborczych. Ponowna panika wojenna sprawiła, że do sklepów z żywnością ustawiły się kolejki.

*

Ponieważ 15 czerwca 1946 r. był ostatecznym – wynikającym z umowy – terminem wyjazdu Polaków komisja ewakuacyjna na początku kwietnia wydała zarządzenie zobowiązujące tych, którzy posiadają numer ewakuacyjny do opuszczenia Lwowa w ciągu 24 godzin. Wobec zwlekających stosowane były represje – zakaz przebywania w mieście, odebranie mieszkania, przymus pracy, odebranie paszportu. Nocne rewizje i obławy na placach i ulicach stały się codziennością. Józef z Heleną i Krysią nie czekali. Pożegnali Lwów, pozostawiając nielicznych przyjaciół i zaułki miasta. Po kilkunastu godzinach podróży koleją, długim oczekiwaniu na granicy pod czujnym okiem sowieckich ograniczników, NKWD i funkcjonariuszy Urzędu Bezpieczeństwa, po kolejnych godzinach w turkoczącym wagonie wysiedli na stacji w Płaszowie. Po ponad dwudziestu latach Józef patrzył na Podgórze pełne młodzieńczych wspomnień i Kraków za Wisłą. Przyjechali z pomocą bracia Antoni i Stanisław. Ostatni raz widział ich w lutym 1939 roku na pogrzebie ojca. Na ich twarzach widoczne były ślady wojennych przeżyć: bladość, smutek w oczach, lekko zapadnięte policzki.

*

Po czterech latach, w roku 1950, Józef zmarł. Krystyna ukończyła klasę fortepianu konserwatorium muzycznego, w roku 1948 wyszła za mąż za Bronisława Skawińskiego, z którym miała troje dzieci: Barbarę (ur.1951), Danutę (ur.1952) i Jana (ur.1957). Zmarła 17 października 2000 roku. Spoczęła na Cmentarzu Rakowickim.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

ROK 1944. SYBERYJSKIE DZIECI

sobota, 19 marca 2011 18:16

 

Po wkroczeniu wojsk sowieckich do Lwowa mający niespełna 19 lat Karol Hausner, razem ze swoimi rówieśnikami, zaangażował się w organizowanie konspiracji lwowskiej. Przekraczał „zieloną granicę”, dotarł nawet do stryja Antoniego, do jego domu w Łagiewnikach. Ten zresztą namawiał go aby tam pozostał, ale Karol postanowił wrócić. Został aresztowany przez sowieckich pograniczników w rejonie Lubaczowa i trafił do więzienia w Przemyślu, a stamtąd do Nowosybirska i Archangielska jako zesłaniec. Ponieważ był saperem pracował prawdopodobnie z materiałami wybuchowymi. List od niego z roku 1944 ze szpitala oględnie informował o wypadku. W kilka tygodni później zmarł. Symboliczna tablica z jego imieniem i przypomnieniem gehenny sowieckich łagrów znajduje się na grobie siostry Stanisławy w Krakowie.

*

Na Syberię zesłana została również Aleksandra Hausner skąd wyszła z armią gen. W.Andersa odbywając z nią szlak bojowy pod Monte Cassino gdzie została ranna. Wyszła za mąż za Kazimierza Markula, a po wojnie zamieszkała, podobnie jak brat Fryderyk, w Londynie.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

ROK 1939. LWÓW POD SOWIECKĄ OKUPACJĄ

środa, 16 marca 2011 10:11

 

Wrzesień 1939 roku. Lwów stał się miastem okupowanym, a potem bardzo szybko włączonym do Ukraińskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej. Na sklepowych wystawach częściej niż towar na sprzedaż staje portret Stalina. Miejscem zaopatrzenia, nie tylko w żywność, stają się niechętnie widziane przez milicję place targowe. Taki był po likwidacji pasażu Mikolascha za gmachem Skarbkowskim.

 

Tam na dużym placu, wśród niesamowitych mas śniegu i błota, wśród nieprzebranych tłumów wszelkiego rodzaju szumowin i ludzi cywilizowanych, kupowało się i sprzedawało absolutnie wszystko, czego było i czego nie było potrzeba. Były tam i meble, i części samochodów i wszelkich innych maszyn, i czarna giełda na dolary, i obrazki, i firanki, i kołdry, koce, prześcieradła, poduszki nowe i stare, fenomenalnie brudne, spodnie męskie nowe i przenoszone, całe i podarte, cerowane i niecerowane, były wszystkie inne części garderoby męskiej i damskiej, od sukien wieczorowych do kwiecistych barchanowych szlafroków, były klucze i gwoździe, była porcelana cała i nadbita, guziki i szpilki, srebra prawdziwe i nieprawdziwe, instrumenty lekarskie i muzyczne oraz tłumaczenia romansów kryminalnych Wellsa. To wszystko się sprzedawało i kupowało wśród niezmiernego wrzasku i ścisku.

 

W październiku już funkcjonowały szkoły. Język polski zredukowano do czytania i pisania. Zniknęła nauka religii, a na jej miejsce prowadzono pogadanki o dobrodziejstwach płynących z życia w sowieckim raju. Negatywne reakcje dzieci kończyły się aresztowaniami.

 

Uczono się w domu przedmiotów zakazanych z namiętnością dawniej nie widzianą, Polska i religia zlały się w młodzieńczych umysłach w jedną nierozerwalną całość, zgodnie z tradycją, a wylana za te ideały ofiara krwi młodzieży szkolnej  była również zgodna z tradycją....

 

21 grudnia Sowieci unieważnili polską walutę.  Nadeszły ciężkie święta Bożego Narodzenia.

Wojna przerwała kontakty rodzinne z córką Stanisławą. Jej mąż, Ernest Potelicki, był synem Polaka ze Lwowa Adama Potelickiego, przed wojną strażnika więziennego na Brygidkach oraz Anny Wandry, Niemki ze wschodniego krańca czeskich Sudetów. Ernest był podoficerem 26 pułku piechoty i walczył we wrześniu w obronie Lwowa.

*

Po pierwszej fali sowieckich wywózek i deportacji Polaków Stanisława i Ernest zdecydowali się wyjechać do Krakowa, gdzie urodził się w roku 1940 starszy syn Karol. Później wyjechali do Mochelnic (Müglitz) – XII-wiecznego miasteczka niedaleko Szumperku, otoczonego wzgórzami pasma Wysokiego Jesienika, w dolinie przeciętej rzeką Mirówką, w którym do 1945 roku zamieszkiwało wielu Niemców. Stąd pochodziła matka Ernesta. W 1941 roku w Müglitz urodziła się córka Krystyna. Stanisława z rodziną mieszkała w Czechach do zakończenia wojny. Potem nie mogli od razu wracać do Lwowa. Wyjechali natomiast do Jeleniej Góry, aby po roku zamieszkać w Krakowie. W 1951 roku powojenny świat zobaczyła córka Jadwiga.

*

Na Cmentarzu Podgórskim w Krakowie, w rodzinnym grobie Potelickich, spoczywają obydwoje – Ernest zmarły w roku 1994 i Stanisława, w roku 2003.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

ROK 1913. DO PRACY WE LWOWIE

sobota, 12 marca 2011 18:12

 

Piąty syn Jana i Anny urodził się w 1883 r., 17 marca. Józef podobnie jak ojciec i bracia związał się z zawodem rzeźnika. Przed wybuchem I wojny światowej wyjechał do pracy – w dużym przedsiębiorstwie - do Lwowa. Tam poznał swoją żonę Helenę Słońską, i tam osiadł. W latach 1915-1927 urodziło mu się pięcioro dzieci: synowie Karol (ur.1921) i Fryderyk (ur.1927) oraz córki Aleksandra (ur.1915), Stanisława (ur.1920) i Krystyna (ur.1923). Rodzina Józefa przebywała we Lwowie do roku 1946 i doświadczyła dramatu Polaków, którzy znaleźli się pod dwoma okupacjami sowieckimi i pod okupacją niemiecką. Jeszcze przed wojną do domu Józefa przyjeżdżał jego bratanek Albin piszący pracę na lwowskiej Politechnice.

*

Wybuch II wojny światowej sprawił, że do Lwowa dotarli uchodźcy z zachodniej i centralnej Polski m.in. będący zawiadowcą na stacji kolejowej w Bydgoszczy kuzyn Józefa, „Miłek” - Emil Hausner z żoną i dwójką chłopaków. Dom Józefa stał się dla nich chwilową ostoją.

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Licznik odwiedzin:  63 742  

Ulubione strony

genealogia

Statystyki

Odwiedziny: 63742
Wpisy
  • liczba: 195
  • komentarze: 38
Galerie
  • liczba zdjęć: 187
  • komentarze: 10