Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 270 047 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


ROK 1956. PIERWSZE KÓŁKO OLIMPIJSKIE

sobota, 26 lutego 2011 13:29

 

Po wojnie Maria i Zdzisław przeprowadzili się do dużego, przestronnego mieszkania przy ul. Garbarskiej 16. Niestety było ono za duże i „ludowa” władza dokwaterowała lokatora na tzw. nadmetraż. Zdzisława uczyła się w szkole podstawowej SS. Urszulanek (ul. Starowiślna 1/3). Pierwszą komunię świętą przyjęła od ks. Karola Wojtyły. Do św. Floriana chodziła do spowiedzi. Nastolatki przyciągał ksiądz, który stawiał tylko jeden warunek: „mów dziecko prawdę”.

*

Likwidacja szkół zakonnych nie pozwoliła na kontynuację nauki u Urszulanek i zdawanie tam matury. „Skaza” zakonnej szkoły utrudniała w ogóle dalszą naukę w państwowym liceum. Dopiero skarga napisana przez Zdzisława do Bolesława Bieruta otworzyła córce drzwi do IX Liceum Ogólnokształcącego im. J. Joteyko (ul. Podwale 6).

*

Pewnego dnia lekcję wychowania fizycznego prowadziła Maria Kusion, studentka Państwowej Wyższej Szkoły Wychowania Fizycznego. To ona zwróciła uwagę na Zdzisławę, która w wieku 14 lat stała się zawodniczką krakowskiego AZS. Wkrótce wystartowała na Mistrzostwach Krakowa wygrywając bieg na 60 m, a na 100 m młodzików osiągając czas 12,9 s i pierwsze kółko olimpijskie. W 1956 roku na Mistrzostwach Polski pobiegła w sztafecie 4x100 m, która pobiła rekord Polski. Wynik osiągnięty przez Zdzisławę Hausner, Barbarę Lerczak-Janiszewską, Bogumiłę Marciniszyn i Marię Kusion przetrwał wiele lat.

*

W 1959 roku zmarł Zdzisław Hausner. Pochowany został na Cmentarzu Rakowickim, obok matki Balbiny. Maria wychowując dwie córki przestała utrzymywać kontakty z resztą rodziny Hausner.

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

ROK 1939. OSTATNIE LATO

czwartek, 24 lutego 2011 16:58

 

Rodzina Eugeniusza Goławskiego zamieszkała w kamienicy ul. Kraszewskiego 25, na Półwsiu Zwierzynieckim. W krakowskiej scenerii wykonano fotografie z tamtego czasu. Na tej z roku 1933 Eugeniusz jest w mundurze straży pożarnej, z roku 1936 Piotr i Stanisława Ulbrychowie stoją ze swoją wnuczką Barbarą przed Bazyliką Mariacką.

*

Zimowe i letnie wakacje z lata 1935-1939 spędzane były blisko Krakowa m.in. w Zwardoniu i Lubniu. Janina, Eugeniusz, znajomi wyjeżdżali na wypoczynek do ówczesnych polskich „kurortów”. Zachował się album z 1938 roku z takiego wyjazdu do Krynicy. Piękne kartki pocztowe przedstawiają tam najciekawsze i reprezentacyjne budowle. Jest deptak, Dom Zdrojowy, kolejka na Górę Parkową, oficerski dom wypoczynkowy, Palace Hotel „Patria”, wodospad w Czarnym Potoku. Na jednej z fotografii Janina w białym kapelusiku, szarej spódnicy, ciemnoszarej bluzce z krótkim rękawem, w krawacie. Całe towarzystwo odbyło rowerową wycieczkę dolina Popradu. Na fotografiach i pocztówkach pojawia się w albumie Żegiestów i Piwniczna. W innym czasie Goławscy wyjechali do Zakopanego. Czas wypełniały wycieczki nad Zmarzły Staw i Czarny Staw Gąsienicowy, na Zawrat i Świstówkę, do Doliny Pięciu Stawów i nad Morskie Oko. Na rowerach pojechano doliną Dunajca. Nie obeszło się bez spływu przez Pieniny.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

ROK 1937. CELINA I JAN

wtorek, 22 lutego 2011 11:56

 

W 1937 roku najmłodsza córka Jana Jakuba i Balbiny Hausnerów, Celina, wyszła za mąż za Jana Kopaczyńskiego. Do wybuchu wojny mieszkali na Osiedlu Oficerskim. Wkrótce, 21 października 1937 roku, urodził się syn Stefan Andrzej. Niestety szczęście rodzinne na wiele lat przerwała wojna. Niemcy przygotowując domy na przyjęcie oficerów Wehrmachtu wysiedlali polskie rodziny. Kopaczyńscy znaleźli swoje miejsce przy ul. Konopnickiej, na Dębnikach, skąd blisko było na brzeg Wisły.

*

Jan przeszedł żołnierski szlak we wrześniu 1939 roku. Potem przez Rumunię, Węgry, Palestynę dotarł do Francji. Walczył we francuskim ruchu oporu. Mógł mieć związki ze służbami wywiadowczymi. Na końcu tej drogi była Anglia i służba w „Military Police”. Oczywiście po zakończeniu wojny, jak dziesiątki tysięcy polskich żołnierzy, nie widział drogi powrotu.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

ROK 1934. ZE SZMULOWIZNY DO PÓŁWSIA ZWIERZYNIECKIEGO

niedziela, 20 lutego 2011 14:54

 

Z warszawskich rodzin Goławskich i Ulbrychów pochodziła Jolanta Goławska, późniejsza żona Zbigniewa Hausnera. W 1934 roku Jola właśnie przyszła na świat, a Zbyszek przeżywał radosne dzieciństwo. Ich drogi, w czasie spacerów z rodzicami lub dziadkami, już wtedy mogły się przecinać w okolicach krakowskiego Placu na Stawach.

*

Dnia 13 czerwca 1905 roku w kościele św. Floriana w Warszawie w związek małżeński wstąpili: Karol Antoni Goławski (ur.1881) ze Szmulowizny, na fotografii z roku 1914 opisany jako kierownik kancelarii Departamentu VI, syn Franciszka i Antoniny z Pokrzywnickich, i Hipolita Julia Kruczyńska (ur.1884), córka Antoniego Jana i Franciszki z Wardackich, z Tamki i Nowolipia. Rok później, 21 października 1906 r., urodził im się syn Eugeniusz Jan, a następnie córka Jadwiga. Zachowana metryka urodzin Eugeniusza w języku rosyjskim, dla niewprawnego oka pisana trudną do odczytania cyrylicą, podaje najważniejsze informacje. W przeciwieństwie do austriackiego Podgórza i Krakowa takich obcych druków używano na terenie Królestwa Polskiego.

*

Świadectwo dojrzałości Eugeniusz uzyskał w roku 1927 w Gimnazjum im. R.Traugutta w Brześciu n/Bugiem. We wrześniu rozpoczął studia na Wydziale Matematyczno-Przyrodniczym Uniwersytetu Warszawskiego. Mieszkał w tym czasie przy ul. Miedzianej 4. Zajęcia uniwersyteckie miał m.in. z Wacławem Sierpińskim, Samuelem Dicksteinem, Kazimierzem Żórawskim i Kazimierzem Ajdukiewiczem. W roku 1928 studiował na Politechnice.

*

Jesienią 1929 roku Gienek rozpoczął pracę jako kierownik handlowo-administracyjny i buchalter w Polskiej Fabryce Wyrobów Metalowych, Lamp Naftowo-Żarowych i Gazowych Piotra Ulbrycha mieszczącej się przy ul. Żytniej 20. Ulbrych wystawiając mu w lipcu 1931 roku świadectwo pracy napisał, że

 

wykazał zdolności organizacyjne oraz całkowitą znajomość w prowadzeniu spraw handlowych, podatkowych, ubezpieczeniowych, świadczeń socjalnych i personalno-administracyjnych, dając dowody pracownika inteligentnego i sumiennego.

 

Tam poznał swoją przyszłą żonę, a córkę właściciela fabryki, Jankę. W wyciągu stałej ludności z roku 1929 gdzie podany jest warszawski adres Ulbrychów ul. Grzybowska 10340, figuruje również jej poprzednie miejsce zamieszkania – wieś Piaski w powiecie wieluńskim. Janina Ulbrych urodziła się 24 maja 1908 r., a jej rodzice – Piotr Ulbrych (ur.1883), syn Józefa i Marianny Kijak, i Stanisława Pękacka (ur.1885), córka Antoniego i Katarzyny Wojciechowskiej, ślub brali 6 listopada 1904 r., w kościele św. Stanisława Biskupa w Warszawie.

*

26 kwietnia 1930 r. młody buchalter i Janina Ulbrych wzięli ślub i zamieszkali przy ul. Wroniej 60. Z rachunków wystawionych przez Zakład Stolarsko-Meblowy A.Zalewskiego (ul.Chłodna 21) i Wytwórnię Mebli Stylowych i Nowoczesnych A.Olechowski, L.Lewandowski, S.Łojek (ul.Grzybowska 30) można odczytać jak było wyposażone mieszkanie młodego małżeństwa: w sypialni stanęła 3-drzwiowa szafa z lustrem, toaleta z lustrem owalnym, nocne szafki, krzesła wyściełane, a w dębowym pokoju stołowym – kredens, dessoir, witryna, zegarówka z werkiem, stół, 10 krzeseł obitych skórą kozłową, dwa fotele, stolik okrągły na kolumnie.

*

W kolejnych latach urodziły im się trzy córki: jeszcze w Warszawie Barbara (1930-1995), a już w Krakowie Jolanta (1934-1994) i Krystyna (1936). Zachowały się fotografie z lat trzydziestych przedstawiające Janinę Goławską i siostrę Eugeniusza Jadwigę w lekkich, zwiewnych sukniach balowych; m.in. z lutego 1930 roku, z balu „Warszawa swej Politechnice”. Rodzina spotykała się w domu na Kole przy ul. Elekcyjnej, u Karola Goławskiego. Jego dumą był biegający po ogrodzie wielki owczarek „Budrys”, który stając na tylnych łapach sięgał głowy właściciela. Niestety ten piękny pies miał jedną „przypadłość” – nie znosił języka niemieckiego. W czasie wojny, kiedy ulicą przechodził patrol żandarmerii, pies przeskoczył płot, zaatakował i został przez Niemców zastrzelony.

*

Eugeniusz w latach 1931-1932 odbył służbę wojskową, a w roku 1934 ukończył w Lublinie Instruktorski Kurs Pożarniczy VII stopnia co dało mu prawo ubiegania się o przyjęcie do Korpusu Technicznego Związku Straży Pożarnych Rzeczypospolitej w stopniu aspiranta. Od tej pory związał się zawodowo ze strażą pożarną.


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

ROK 1934. W TRADYCJI "KIJAKÓW" PIASZCZAŃSKICH

czwartek, 17 lutego 2011 12:32

 

Ze wspaniałych wyrobów mięsnych i wędliniarskich słynęli „Piaszczanie”. Mieszkańcy Piasków Wielkich wędrowali daleko od Podgórza i Krakowa, skupowali i spędzali bydło, a swoje rozliczenia odnotowywali nacięciami na kijach. Stąd nazywano ich „kijakami”. Z Piasków Wielkich pochodziła żona wnuka Jana, Zdzisława Hausnera, Maria Pasiek. Młodą, urodzoną w 1914 roku, Piaszczankę poznał Zdzisław kupując tusze cielęce. Spodobała mu się od razu. Tym bardziej Balbinie widzącej w niej bratnią duszę i fachową pomoc w rzeźniczym interesie. Przed wojną zdążyli wziąć ślub.

*

Piaszczanie wyrabiali znakomite wędzone kiełbasy, szynki, białe kiszki i czerwone leberki, białe salcesony i ozorki w galarecie.

 

Dlaczego kiełbasa od chłopa z Piasku tak smakowała we dworze królewskim (...)? Od dawien dawna stosowali do peklowania mięsa napar z kilku ziół, pośród nich szyszkojagodę jałowca. Odpowiedni proces marynowania mięsa odbywał się w ziemiance, gdzie zawsze była niska temperatura, jednakowa w zimie i w lecie. Dokładny proces rozdrobnienia mięsa, przy pomocy ciężkiego miecza i wędzenie dymem z drewna dębowego i krzewu jałowcowego nadawało kiełbasie dobry smak oraz balsamowy zapach (...) Jeszcze w końcu XIX w. w Piaskach Wielkich zaledwie kilka kijaczek znało ten pierwotny zestaw ziół i przyrządzało odpłatnie dla pozostałych rzeźników wywary do konserwacji mięs, szynek i słonin. Pieczołowicie strzegły tej tajemnicy technologicznej.

 

Czy taką tajemnicę znała Maria z Pasieków? Być może, tym bardziej, że rodzina Pasieków, odważnych do pszczół „Pyrusów” lub „Golonków”, występuje w Piaskach już na początku XVIII wieku. Wymienia to nazwisko inwentarz z roku 1718 i z roku 1739. Ten drugi wspomina o pracującym przez 4 dni we dworze zagrodniku Maćku Pasiece. Na Domu Cechowym w Piaskach znajduje się tablica:

 

Na pamiątkę wskrzeszenia Ojczyzny ku chwale Bożej i pożytkowi tutejszych mistrzów rzeźników i masarzy dom ten zbudowano w roku 1934 za urzędowania pana starosty pow. Dr. Władysława Wnęka Naczelnika Gminy mgr.pr. Michała Gryglowskiego,

 

gdzie wśród członków zarządu cechu wymieniony jest Walenty Pasieka. W Cechu Rzeźników i Wędliniarzy w Piaskach Wielkich był również Antoni Pasieka, natomiast w Stowarzyszeniu Zawodowych Handlarzy Rogacizny i Nierogacizny Karol (zamieszkały w domu nr 74), Sebastian (dom nr 265) i Augustyn Pasiekowie (dom nr 64). W połowie XIX wieku w Podgórzu nie było zapewne rzeźników bo od roku 1850 Piaszczanie dzierżawili od Rady Miejskiej rzeźnię na Zabłociu nad Wisłą, a stempel do oznaczania zdrowotności mięsa był u wójta w Piaskach Wielkich. Sytuacja zmieniła się w roku 1882 kiedy w Podgórzu oddano do użytku nową rzeźnię. Rada Miejska przyjęła uchwałę o niedopuszczeniu do miasta i do jatek na sprzedaż surowego mięsa, nie pochodzącego z miejskiej rzeźni.

Handlem mięsem i wędlinami Maria i Zdzisław Hausnerowie zajmowali się w latach wojny i tuż po jej zakończeniu. Zajmowali wtedy nieduże mieszkanie w domu przy ul. Karmelickiej 22. Przewrotny los przyniósł im w darze od Boga w czas wojny dwie córki. Zbliżały się święta Bożego Narodzenia. Oczekiwali narodzin syna. Dla Zdzisława było oczywiste, że to będzie syn – też Zdzisław. Tuż przed Wigilią 22 grudnia 1940 roku urodziła się córka – Zdzisława.

*

W dziecięcej pamięci Dzidki, jak na fotografii, zachowała się scena odwiedzin „gestapowca”, który przekonywał ojca do podpisania Volkslisty. Nie zdziałał nic, ale po małym poczęstunku chodził po podwórku i strzelał w powietrze. Handel mięsem, zwłaszcza jeżeli próbowało się ominąć okupacyjne zarządzenia władz niemieckich, był w latach wojny zajęciem niebezpiecznym. Na granicy życia stanęła Maria Hausnerowa kiedy Niemcy zatrzymali ją w więzieniu św. Michała. Dzidzia na widzenia chodziła z siostrą matki Stenią z Pasieków Spytkowską, a także z Andrzejem Kopaczyńskim, synem Celiny Hausner, siostry ojca. Andrzej mieszkał wtedy przy ul. Konopnickiej 10 i opiekował się Dzidką na wiślanej plaży. Zdzisława jeździła też do Nowego Targu, do Zofii z Hausnerów Maciałkowej.

*

W noc godziny policyjnej 1944 roku Dzidka z ojcem pojechali do szpitala przy ul. Siemiradzkiego. Urodziła się młodsza siostra Ula.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Licznik odwiedzin:  65 868  

Ulubione strony

genealogia

Statystyki

Odwiedziny: 65868
Wpisy
  • liczba: 196
  • komentarze: 45
Galerie
  • liczba zdjęć: 187
  • komentarze: 10