Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 270 047 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


ROK 1975. POWRÓT DO BRONOWIC MAŁYCH

poniedziałek, 31 października 2011 19:55

 

Aniela Hausner z Basią po stracie domu wraz z ogrodem przy ul. Wesele, otrzymawszy symboliczne odszkodowanie, zamieszkały w pierwszych blokach właśnie budowanego osiedla "Widok”. Powstało ono na części bronowickich pól i pastwisk – pomiędzy torem kolejowym, Młynówką a ulicą Na Błonie - należących kiedyś do rodziny Czepców. Z ulicy Wesele zniknął dom, zniknął ogród. Pozostała tylko mała drewniana tabliczka z namalowanym numerem: 274. Rodzina natomiast nie rozstała się z Bronowicami. Aniela i Barbara do końca życia mieszkały niedaleko tzw. „starej pętli” tramwajowej, przy skrzyżowaniu ulicy Rydla i ulicy Bronowickiej.

*

W roku 1975 Zbyszek powrócił z Nowej Huty do Bronowic, na osiedle „Widok”. Stawały kolejne bloki, duże i małe. Zdarzało się, że na idących lub powracających z kościoła św. Antoniego leciały pod tunelowym wiaduktem kolejowym przecinającym ulice Zielony Most leciały kamienie. Chłopaki z Bronowic Małych instynktownie bronili się przed nowymi. Piotr po ślubie z  Martą do 1994 roku zamieszkał w „desce”, długim, łamanym, wysokim bloku przez długi czas charakteryzującym „Widok”. Ja odbyłem niezbyt odległą wędrówkę. Nie licząc krótkiego epizodu w Łagiewnikach zatoczyłem koło o niedużym promieniu – od ul. Armii Krajowej, przez ul. Czepca, na ul. Zapolskiej. Czwórka dzieci wędrowała do wiekowej szkoły w Bronowicach Małych.

*

Idąc na niedzielną mszę św. do kościoła św. Wojciecha mija się parking przy wieżowcu przy ul. Zapolskiej 27. Tam stał domek Albina. Podobne parterowe, ceglane z ulicy Wesele zmieniły dachy, wyrosły do góry, nabrały kolorów.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

ROK 1946. WALDENBURG

sobota, 29 października 2011 20:14

 

Dzięki internetowemu kontaktowi ze Stefanem Hausnerem z Syke koło Bremy mogłem opisać jeden ciekawy "listek" w rodzinnej genealogii.

*

Na fotografii wykonanej w pierwszych latach Wielkiej Wojny, przed 1916 rokiem, siedzi Józefa Hausner z Redyków otoczona liczną gromadą dzieci. To wnuczęta Jana, po zmarłym dwa lata wcześniej Karolu. Zawsze się zastanawiałem dlaczego na grobie Karolów Hausnerów na podgórskim cmentarzu nie ma Stefana, urodzonego w 1907 roku.

*

W 2007 roku przez Annę Ordyczyńską nawiązałem kontakt z Hausnerem z okolic dalekiej Bremy w Niemczech. Po blisko trzyletniej przerwie z końcem zimy 2010 roku przesłałem fotografię Jana Hausnera. Od Stefana Hausnera z niewielkiej miejscowości Syke otrzymałem rodzinną fotografię, na której była jego babcia, jego ojciec i stryjowie. To był syn Stefana i wnuk Józefy. W mailowej korespondencji opisał mi krótko swoje losy. Wychował się w Niemczech i posługiwał się wyłącznie językiem niemieckim. Odpisywałem mu tłumacząc się moją słabą niemczyzną, na co on odpowiedział, że mój niemiecki jest zdecydowanie lepszy od jego polskiego. Z  krakowskiej części życia swojego ojca pamiętał niewiele. Wiedział, że ojciec i matka byli w Polsce odwiedzając mieszkającego przy ul. Zakopiańskiej 57 Aleksandra Hausnera, syna Karola. W notatniku Stefana seniora znajdował się też krakowski adres Teofili Guzik, ul. Krupnicza 14. Teofila była jego rówieśniczką i żoną brata Karola, po którego śmierci w roku 1946 ponownie wyszła za mąż.

 

We wspomnianym notatniku jest wbity okrągły stempel z napisem: Związek Polaków w Niemczech „Zgoda”, Gromada Bremen. Stefan senior był działaczem „Zgody” czując na pewno swoje polskie korzenie. 

*

W roku zakończenia II wojny światowej Stefan Hausner miał 38 lat. W Krakowie zdobył zawód złotnika, ale powojenny zamęt i nadzieja na nowe życie na ziemiach zachodnich popchnęły go do włóczęgi. Był sam. W marcu 1946 zmarła matka. Dojechał do ówczesnego Waldenburga, a dzisiejszego Wałbrzycha.

 

Mieszkało tam jeszcze wielu Niemców. Stefan poznał Gerdę. Miłość nie znała powojennych przeszkód. W 1947 roku urodził się syn, któremu nadali imię po ojcu – Stefan. W tym samym roku rodzina Gerdy została zmuszona do wyjazdu. Osiedlili się w Saksonii, w Wilkau-Haßlau, na terenie sowieckiej strefy okupacyjnej. Mały Steffi był z matką.

 

Duży Stefan miał wiele kłopotów w staraniach o wyjazd za rodziną Gerdy. Pomogło mu niemiecko brzmiące nazwisko. Udało się i w roku 1948 mogli wziąć ślub w Wilkau. Tam przyszło na świat dwóch braci małego Stefana.

*

Gerda miała kuzyna w Bremie na terenie Niemiec Zachodnich. Do niego w 1954 roku pojechał Stefan. Zaczął pracować. Przygotował wszystko na przybycie żony i dzieci. Stało się to rok później. Po kilku latach wędrówki Gerda i Stefan znaleźli dom w Syke koło Bremy.

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

ROK 1974. "WIELKA PŁYTA"

piątek, 21 października 2011 18:34

 

Rodzinny dom podzielił losy wielu wzdłuż ulicy Wyspiańskiego. W latach 1968-1971 przy ul. Bronowickiej, Czepca i Złoty Róg stanęły wysokie dziesięciopiętrowe budynki z wielkiej płyty, wcinając się pomiędzy niskie domy z cegły. W roku 1974, na miejscu domu Hausnerów, ogrodu Targosza, domów Pawlikowskiego, Terpy – którego pole ciągnęło się za Zaczarowanym Kołem do Młynówki - ogrodnika Łojka, firmy Figiel-Gackiewicza i domu przy ul. Zaczarowane Koło gdzie dawniej mieszkał któryś z księży wybudowano kolejne „bloki” mieszkalne będące częścią tzw. osiedla Bronowice-Południe.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

ROK 1968. SMAK NOWOHUCKICH BIEŃCZYC

sobota, 15 października 2011 17:00


Wspomniane lotnisko było miejscem tajemniczym. Na pasie startowym można się było uczyć jeździć na rowerze. Na skraju rósł zdziczały sad, który kiedyś należał do jednego z czyżyńskich gospodarstw. Tędy też wiodła najkrótsza droga do przystanku tramwajowego. W niedzielę prowadziły tam ścieżki rodzinnych spacerów do tramwaju linii „4”, aby dojechać do Bronowic do babci na obiad.

 

Sad miał swoje „drzewo wisielca” – nie wiadomo czy prawdziwego, czy też wymyślonego przez dorosłych dla powstrzymania dzieci przed wyprawami do Czyżyn. Obok przez długi czas wyrastało zboże, najpierw na polu uprawianym przez ostatnich nowohuckich chłopów, a potem dziczejące i wreszcie przerośnięte wysoką trawa i bujnie rozrośniętymi chwastami. W tej żółto-zielonej przestrzeni tajemniczo dla dzieciaków z pierwszych roczników szkoły podstawowej znikały pary dużo starszych dziewczyn i chłopaków.

 

W 1968 roku właśnie na opuszczonym lotnisku oddziały Milicji Obywatelskiej odbywały ćwiczenia symulujące rozpędzanie studenckich demonstracji na Rynku Głównym.

*

Nowohuckie osiedla były typowe dla tamtego czasu. Bezosobowe, zapełnione jednakowymi szarymi budynkami. Niebezpieczne wieczorami, zwłaszcza dla osób wędrujących z sąsiednich osiedli. Toczyły się wojny pomiędzy młodymi ludźmi osiedla XX-lecia i os. Kazimierzowskiego i Jagiellońskiego. Także zanim powstały te dwa osiedla, podczas przejścia wiodącą wcześniej tamtędy polną drogą pomiędzy łanami zbóż do sali katechetycznej przy kaplicy, trzeba było uważać na „broniących” wsi Bieńczyce i atakujących kamieniami chłopców z okolicznych chałup i gospodarstw. Na nic się obrona zdała, bo kilka lat później ani chałup, ani gospodarstw już nie było. Grozą wiało przy opowieściach jak to chłopcy z Centrum C wybiegają przez bramy wyposażeni w kije i łańcuchy atakując osiedle Centrum D. Złą sławę miało osiedle Teatralne.

*

Jak trudny to był czas świadczy desperacki krok Zbyszka, który nie mogąc doczekać się lepszego wynagrodzenia w „Biprostalu” podjął w latach 1967-1968 pracę w Biurze Urządzania Lasu i Projektów Leśnych, w pracowni dróg leśnych w Przegorzałach, przy ul. Jodłowej. W październiku 1968 roku powrócił do „Biprostalu” gdzie pracował do roku 1992.  Posiadał uprawnienia budowlane w specjalności konstrukcyjno-inżynieryjnej do sporządzania projektów konstrukcyjnych, instalacji i urządzeń sanitarnych, niektórych budowlanych architektonicznych, a także do kierowania robotami budowlanymi (1964 i 1972). Jolanta Hausner zaczęła na początku lat siedemdziesiątych pracować – najpierw w kiosku „Ruch” a później w Spółdzielni Mieszkaniowej im.T.Kościuszki. To dlatego w dzień powszedni synowie maszerowali z kilkoma złotówkami w kieszeni na obiad do niedalekiego baru mlecznego – na pierogi, na naleśniki, na ziemniaki z kefirem, na „mielony”, na zupę jarzynową.


Niedziela była czasem domowego jedzenia. Rankiem w białym dzbanku kawa zbożowa z mlekiem (czasem kakao) i bułki. Znakiem obiadu był rosół z dużymi oczkami tłuszczu, z makaronem przed chwilą wałkowanym na stolnicy i posypywanym mąką. W południe w telewizorze można było oglądać klasykę westernu. Do dzisiaj zapach gotującego się rosołu kojarzy się z melodią „Rio Grande” i „Rzeki Czerwonej”.

*

Czy smak może odcisnąć się na trwałe w pamięci? Tak. To jest smak, który w wyobraźni pozostawiły placki ziemniaczane; takie chrupiące, cienkie, dobrze wysmażone. Pewnego popołudnia roku 1964 ich zapach roznosił się po domu. Pierwszy placek i… wielki ból. Żółtaczka. Cierpienie potęgował zapach placków. Pogotowie, szpital, rodzice oglądani przez okno i placki, które było czuć, które można było widzieć i smakować w myślach.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

1 X 2011. ZJAZD RODZINY HAUSNER

niedziela, 02 października 2011 17:22

Uczestnicy Zjazdu:

Z linii Franciszka Hausnera z Dornbach-Tarnawca i Podgórza

Jerzy Hausner, syn Emila, wnuk Adolfa, prawnuk Franciszka, Opole

Włodzimierz Hausner, syn Emila, wnuk Adolfa, prawnuk Franciszka, Warszawa

Irena Hausner, matka Jerzego, Zbigniewa i Krzysztofa, Kraków

Jan Hausner, syn Zbigniewa, wnuk Alfreda, prawnuk Franciszka, Katowice

Teodozja Hausner, żona Jana, Katowice

Aleksandra Rajm, córka Zbigniewa Hausnera, wnuczka Alfreda, prawnuczka Franciszka, Katowice

Stefania Hausner, żona Krzysztofa, Kraków

Jerzy Hausner, syn Jerzego, wnuk Emila, prawnuk Adolfa, Kraków

Maria Hausner, żona Jerzego, Kraków

Zbigniew Hausner, syn Jerzego, wnuk Emila, prawnuk Adolfa, Opole

Danuta Hausner, żona Zbigniewa, Opole

Katarzyna Hausner, córka Krzysztofa, wnuczka Emila, prawnuczka Adolfa, Kraków

Maciej Hausner, syn Zbigniewa, wnuk Jerzego, prawnuk Emila, Opole

Magdalena Hausner, żona Macieja, Opole

Marta Hausner, córka Jerzego, wnuczka Jerzego, prawnuczka Emila, Kraków

Katarzyna Radwańska, córka Jerzego Hausnera, wnuczka Jerzego, prawnuczka Emila, Warszawa

Kacper Radwański, syn Katarzyny, wnuk Jerzego Hausnera, prawnuk Jerzego. Warszawa

 

Z linii Karola Hausnera z Dornbach-Tarnawca i Lwowa –

Alina Tomanek-Bergmann, córka Ireny Hausner, wnuczka Edmunda, prawnuczka Karola, Bytom

Jerzy Hausner, syn Romana, wnuk Eugeniusza, prawnuk Karola, Katowice

Urszula Pisiewicz, córka Joanny Pisiewicz z d. Hausner, wnuczka Eugeniusza Hausnera, prawnuczka Karola, Zabrze

 

Z linii Jana Jakuba Hausnera z Podgórza –

Andrzej Koppen, syn Celiny Hausner, wnuk Jana Jakuba, prawnuk Jana, Basildon (Wlk. Brytania)

Irena Koppen, żona Andrzeja, Basildon (Wlk. Brytania)

Izabela Polańska, córka Zofii Maciałek, wnuczka Jana Jakuba Hausnera, prawnuczka Jana, Kraków

Wojciech Hausner, syn Zbigniewa, wnuk Albina, prawnuk Jana Jakuba, Kraków

Mariola Hausner, żona Wojciecha, Kraków

Marta Hausner, matka Mateusza i Natalii, Kraków

Elżbieta Polańska, córka Izabeli, wnuczka Zofii Maciałek, prawnuczka Jana Jakuba Hausnera, Kraków

Anna, Jan, Katarzyna, Franciszek Hausnerowie, dzieci Wojciecha, wnuki Zbigniewa, prawnuki Albina, Kraków

Mateusz i Natalia Hausnerowie, dzieci Piotra, wnuki Zbigniewa, prawnuki Albina, Kraków

Jakub Pierzchała, syn Elżbiety Polańskiej, wnuk Izabeli, prawnuk Zofii Maciałek z d. Hausner, Kraków

 

Z linii Henryka Hausnera z Fehlbach-Potoku Jaworowskiego/Kobylnicy Ruskiej i Krakowa

Ewa Goras, córka Janiny Kulki, wnuczka Romana Hausnera, prawnuczka Henryka, Kraków

Magdalena Goras, córka Ewy, wnuczka Janiny Kulki, prawnuczka Romana Hausnera, Kraków


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Licznik odwiedzin:  65 919  

Ulubione strony

genealogia

Statystyki

Odwiedziny: 65919
Wpisy
  • liczba: 196
  • komentarze: 45
Galerie
  • liczba zdjęć: 187
  • komentarze: 10