Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 259 557 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


ROK 1912. HAMBURG

sobota, 29 stycznia 2011 14:33

 

Jan Jakub chcąc utrzymać rodzinę pracował z ojcem. Zależało mu na samodzielności; własny sklep z mięsem i wędlinami to było marzenie. Tymczasem lepiej szło młodszemu o dziesięć lat bratu, Józefowi. Ten był sam, nie miał jeszcze rodziny, mógł w pełni poświęcić się pracy.


Prawdopodobnie w roku 1910 przekazał Józefowi do jatki towar do sprzedania, na zakup którego pożyczył wcześniej 1400 koron. Minął rok lecz Józef nie zrealizował swoich zobowiązań wobec brata. Wierzyciele ściągali od Jana Jakuba pieniądze przez sąd. Jan zmuszony był wyjechać do Chicago. Pożyczył kolejne pieniądze na bilet. Wierzył, że szybko zarobi na zwrot długów i powróci do domu. W grudniu 1920 roku w liście z Ameryki przyznał się ojcu do tej historii życząc bratu aby „oślep przed wiliją”.

*

Na terenie m.in. Galicji działały firmy kolonizacyjne zza Atlantyku oraz niemieckie biura podróży i przedsiębiorstwa żeglugowe. Do emigracji do USA zachęcano poprzez agentów, a także przez druki informacyjne i teksty reklamowe. Być może, że Jan Jakub Hausner  został tą metodą zachęcony do wyjazdu. Tym bardziej, że przyszłym emigrantom podczas przejazdu przez Niemcy dawano przewodników, noclegi i wyżywienie. Zaopatrywano ich także w karty okrętowe.

*

50% polskich emigrantów wyruszało z portu w Bremie, 30% - z Hamburga, ale wielu również z portów belgijskich, holenderskich i angielskich. Gwałtownie wzrastała liczba emigrantów odpływających z Hamburga. Pod koniec XIX wieku działo się tak głównie za sprawą rosyjskich Żydów. W 1892 roku wobec brakujących miejsc w zajazdach i hotelach postawiono specjalne „Auswanderer-Baracken”.  W tym samym roku Hamburg dotknęła wielka epidemia cholery. Zmarło blisko 10 tysięcy ludzi. Dla emigrantów oczekujących na statki do Ameryki nałożono duże ograniczenia sanitarne. Wprowadzono kontrole lekarskie i zabiegi dezynfekcyjne. W 1901 zbudowano nowoczesne – jak na tamten czas – „Auswanderershallen”. Na cały kompleks złożyło się 14 budowli: pawilony sypialne i mieszkalne, wielka stołówka, pawilony kąpielowe i sanitarne (dezynfekcyjne). Postawiono synagogę i świątynie wyznań chrześcijańskich. W latach 1891-1914 przez Hamburg przeszło 1,9 miliona ludzi w większości płynących do Nowego Świata.

*

Jan Jakub oczekując na rejs do Ameryki zamieszkiwał prawdopodobnie w Hamburgu w halach dla emigrantów na wyspie Veddel. Do zachowanej jeszcze dzisiaj hali „Veddeler Bogen” można dojechać Wilhelmsburger Reichsstrasse. Pobyt tutaj trwał od 2 do 6 tygodni. W tym czasie na życzenie amerykańskich urzędów imigracyjnych przeprowadzano m.in. badania zdrowotne.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

ROK 1910. OBYWATEL MIASTA PODGÓRZA

czwartek, 27 stycznia 2011 19:26

 

Na podgórskim cmentarzu w jednej z bocznych alejek odchodzących w prawo stoi grób z wysoką kolumną. W kamieniu wyryte jest: Franciszek Hausner, zmarły w 1910 roku, „obywatel miasta Podgórza”.  To syn Josefa z Dornbach.

*

Zostawiając syna Adolfa z rodziną pod Leżajskiem wyruszał w nieznane. Nie wiedział co go czeka kiedy wsiadał do wagonu trzeciej klasy w Przeworsku. Czuł niepokój. Pociąg zbliżał się do Krakowa, wpadając w kłębach dymu w Puszczę Niepołomicką, i zatrzymując się na małych stacyjkach – w Podłężu, Bieżanowie, Prokocimiu. Przez okno widział osiedla małych domków, z ogródkami, gołębnikami, szopkami dla królików. Pełen niepokoju wysiadł w Płaszowie. Tutaj czekał stryjeczny brat Jan, pomógł mu dojechać do Podgórza, ale miejsca do zamieszkania i zajęcia dającego utrzymanie musiał szukać sam. Z Elżbietą i dziećmi zatrzymali się na Krzemionkach.

*

Kiedy po 1902 roku Adolf z Laurą ze swoją czwórką zdecydowali się przyjechać Franciszek znalazł dom przy ulicy Kraszewskiego 20, za linią kolejową, już po stronie Zabłocia. Później zmieniono nazwę tej części ulicy na Dekerta, a numer domu na trzy. Było ciasno, ale rodzina była razem. Czasem Franciszek wspominał pozostałe w Dornbach siostry. W 1907 roku pochował zaledwie 12-letniego syna, Franciszka. Dwa lata później odeszła siostra Anna, a w Podgórzu pochowali żonę Jana Hausnera, też Annę.

*

W 1933 roku w Niemczech do władzy doszedł Hitler. Kraków był na uboczu tych wydarzeń, a już szczególnie Podgórze i Zabłocie. Mieszkańcy nie spodziewali się pewnie, że już niedługo te odległe wydarzenia przyjdą do nich. W 1939 roku wybuchła wojna. Imię Adolf nie było szczególnie sympatycznym imieniem w tej sytuacji. Nie raz widział nienawistne spojrzenia mijanych na ulicy przechodniów, tych którzy go znali. Sam nie wiedział kim ma być: Niemcem się nie czuł. Brat był oficerem Wojska Polskiego. W rodzinie i dla znajomych, dla sąsiadów wolał używać zdrobnienia Dolek, co zresztą wpisał Albin w swoim drzewie genealogicznym. Niemcy proponowali Adolfowi podpisanie reichslisty, na co się nie zgodził, ale do śmierci w roku 1940 korzystał z modlitewnika drukowanego w języku niemieckim gotykiem.

*

Rodzinne losy dzieci brata Adolfa, Józefa, mogą być ilustracją do pokręconych losów Polaków. Celina była żoną Tadeusza Kurdziela, bliskiego Marszałkowi J. Piłsudskiemu dowódcy okręgu lotniczego. Marian żonaty z Niemką, Ruth, mimo nacisków nie podpisał volkslisty. Potem w ramach łączenia rodzin wyjechał do Niemiec, gdzie osiadł w okolicach Monachium z dwoma synami. Tadeusz Hausner zamieszkał na Śląsku.

*

Młodszy brat Adolfa, Alfred Wojciech, urodził się w Dornbach w 1887 roku. W 1907 roku ukończył Gimnazjum w Podgórzu (obecne IV Liceum Ogólnokształcące im. T.Kościuszki w Krakowie). To ośmioletnie gimnazjum z polskim językiem wykładowym istniało od roku 1892. Gmach szkoły znajdował się przy ulicy Mickiewicza. Można było z niego bezpośrednio wyjść do miejskiego parku. Alfred widział szkołę tak jak kronikarz z roku 1903:

 

Podgórski budynek szkolny należy dziś zapewne do najgorszych w całej Galicji. Wysokie, nieopalone korytarze, które zapełniają wyziewy, wychodzące z kuchen tercjana i jego pomocnika, klasy szczupłe i niskie – w dwóch jest grzyb, a w jednej wilgoć – podłoga wszędzie miękka i zbutwiała, brak światła i powietrza, które, zwłaszcza w porze letniej i jesiennej, zatruwają wychodki prymitywnie urządzone, i lodownia wykuta w pionowej ścianie skały do dziedzińca przylegającej, która dlatego, że w niej przechowują rzeźnicy mięso, także zatruwa powietrze, fabryka octu naprzeciw szkoły po drugiej stronie ulicy – oto warunki zdrowotne, wśród których młodzież tutejsza większą część przepędza dnia na pracy umysłowej. Sprawa budowy nowego gmachu, który jedynie może usunąć te opłakane stosunki higieniczne, jest wprawdzie w toku, ale zapewne jeszcze dużo czasu upłynie, nim ona przyjdzie do skutku.

 

Nowy, piękny budynek gimnazjum stanął przy ul. Krzemionki w roku 1912.


W 1918 roku Alfred ożenił się z Heleną Krasuską. Był majorem Wojska Polskiego. Zmarł w roku 1953.

*

Dopiero Franciszek w roku 1915 jest odnotowany w podgórskiej księdze ochrzczonych. Pochodząca od Franciszka, Adolfa i jego synów gałąź rodziny Hausner mocno wrosła w pejzaż Krakowa, zwłaszcza poprzez swoje późniejsze związki z piłką nożną.



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

ROK 1908. HENRYK HAUSNER W KSIĘDZE LUDNOŚCI KRAKOWA

niedziela, 23 stycznia 2011 19:11

 

Długo tajemnicą dla mnie było co się stało z resztą rodziny Jana Hausnera w Fehlbach-Potoku Jaworowskim po wyjeździe jego syna Jana do Krakowa. Zaczęło się na początku 2008 roku. Na przełomie 2007 i 2008 roku pojawił się internetowy portal „nasza-klasa”. Ktoś założył tam grupę „Hausner Family”. W styczniu otrzymałem korespondencję od Aleksandry Hausner-Rosik z Dusznik Zdroju. Wynikało z niej, że jej teść Marian Hausner pochodzi z Potoku Jaworowskiego. Pod koniec lutego – również poprzez „Hausner Family” – Magdalena Goras napisała, że przodek jej pradziadka Romana Hausnera pochodzi z Kobylnicy Ruskiej. W wymienionej korespondencji udało się ustalić, że chodzi o Jana Hausnera, i że Magda jest moją daleką kuzynką. Smaku całej sytuacji dodawał fakt, że mieszkała w Krakowie i kilka lat wcześniej mieliśmy ze sobą kontakt (ona była instruktorką harcerską krakowskiej „Czarnej Trzynastki”) nie wiedząc o wspólnych korzeniach. Wysłałem drzewo genealogiczne i teksty dotyczące początków historii rodziny. W odpowiedzi z 10 marca pisała: „Muszę powiedzieć, że nastąpiło rodzinne poruszenie pamięci (…) Ciekawe, że dość bliskie gałęzie rodziny, blisko mieszkające – a jakoś nie utrzymywały kontaktu?”. Potem była oczywiście nieunikniona moja wizyta w piątek po świętach Wielkiej Nocy w mieszkaniu w kamienicy przy ul. Krowoderskiej 6, u rodziców Magdy. Wrażenie wielkie. Historia na ścianach i w szufladach. Wszystko zachowało się w jednych rękach ponieważ Roman Hausner miał jedną córkę Janinę. Ta z kolei miała dwie córki – Ewę i Jadwigę. Ewa była „babcina, dziadkowa i ciociowa”, a o Jadwidze mówiło się „cycuś mamusi”. Starsza Ewa pozostała w mieszkaniu po dziadkach gdzie były przez lata przechowywane wszystkie rodzinne pamiątki. Dzięki temu zostały zachowane. Przy okazji okazało się, że jednak jakiś kontakt rodzinny Hausnerów z Plant i Podgórza musiał istnieć co najmniej w latach 30-tych XX wieku. Świadczyła o tym dobrze zachowana fotografia Jana Hausnera, czyli stryja Romana. Za przyczyną naszego spotkania odnalazły się ciekawe dokumenty. Ewa Goras napisała wkrótce: „A ja znalazłam coś ważnego. Nie dawały mi spokoju te pamiątki legionowe. Pojechałam dzisiaj na tzw. wieś. Mamy pod Krakowem kawałek ogrodu po moim tacie i taki stary, nigdy nie wykończony domek. Wywieźliśmy tam kilka lat temu stary sekretarzyk z Krowoderskiej, w którym te wszystkie pamiątki leżały. Pamiętałam, że została w nim tubka ze zrolowanymi papierami”. I rzeczywiście tubka była, a w niej dokument nadania Krzyża Niepodległości, wypis z Archiwum Wojskowego poświadczający służbę Romana w Legionach.

*

Jak już wspominałem urodzony w roku 1866 Henryk Hausner śladem brata wyjechał z Fehlbach do Podgórza. W 1887 roku złożył egzamin praktyczny po czteroletniej nauce – jak napisano w „świadectwie wyzwolin” – w zawodzie szewskim. Czy uczył się już w Podgórzu? Jeżeli tak to musiał dla tej nauki opuścić rodzinny Fehlbach w roku 1883. Miał wtedy zaledwie 17 lat, ale przecież mógł mieszkać u swojego brata Jana. Dnia 28 stycznia 1894 roku Urząd Starszych Stowarzyszenia Rzemieślników „wyzwolił” Henryka na czeladnika szewskiego. Na stosownym dokumencie - zdobionym grafikami przedstawiającymi rzemieślników w pozach niemalże szlacheckich i symbole kowalstwa, mechaniki, stolarstwa - widnieje pieczęć Urzędu Cechu Zbiorowego Miasta Podgórza.


W tym czasie musiał Henryk poznać swoją przyszłą żonę Mariannę Ciochoń. Marianna pochodziła z Kobierzyna w parafii Lisiagóra, koło Tarnowa, a urodziła się w roku 1862. Obydwoje przekroczyli już wiek, w którym w obyczaju tamtego czasu zawierało się związek małżeński. Na tej ślubnej uroczystości i weselu pod Tarnowem mogli być rodzice Jan i Katarzyna, brat Adam, może siostry, może brat z Podgórza z rodziną. Na pewno byli rodzice panny młodej Jan i Regina czy jej chrzestni rodzice Tomasz Nędza i Marianna Merchut.


Ostatnia zachowana fotografia Marianny Hausner pochodzi z legitymacji tramwajowej z roku 1919. W roku 1894 przyszedł na świat ich pierworodny syn Roman, tak więc już w roku 1893 musieli być małżeństwem. Henryk postanowił przenieść się z Podgórza do Krakowa.

*

Podjął starania, które trwały pewien czas. Pracował w gazowni miejskiej. Zajmował się zapalaniem i konserwacją lamp gazowych. W dniu 1 kwietnia 1908 roku Magistrat Stołecznego Królewskiego Miasta Krakowa wystawił następujący dokument:

 

Do

Pana Henryka Hausnera

lampiarza gazowni miej.

w Krakowie

ul. Studencka 7

 

Sekcja V Rady miasta działająca w imieniu tejże Rady przyjęła Pana uchwałą z dnia 28/3 1908 do związku gminy m. Krakowa (…)

Przyjęcie to rozciąga się stosownie do postanowień ustawy (…) na Pańską żonę Maryannę oraz nieletnie dzieci 1) Romana, 2) Jadwigę, 3) Maryę Annę, 4) Jana Wojciecha, oraz 5) Katarzynę.

O czem zawiadamia się Pana z nadmienieniem, że Magistrat zarządził równocześnie wpisać Pana wraz z rodziną do ksiąg tutejszej ludności.

 *

W 1909 roku w księgach adresowych Henryk występował jeszcze jako majster szewski. Trzy lata później jako lampiarz wymieniony był pod adresem ul. Studencka 9. Z tym adresem zachowała się wystawiona dnia 1 kwietnia 1915 roku „Legitimation zum verbleiben in der Festung der Evakuation”, uprawniająca do pozostania w Twierdzy Kraków w razie ewakuacji. Był to czas rosyjskiej ofensywy, podchodzenia oddziałów armii rosyjskiej w zasięg ognia artyleryjskiego podgórskich fortów Twierdzy i bitwy gorlickiej, która ofensywę zatrzymała. Ewakuacja miasta nie była potrzebna. W roku 1926 na ul.Studenckiej mieszkała także córka Henryka, Jadwiga.

*

W rodzinnych opowieściach Henryk jawi się jako człowiek bardzo surowy. Zasiadając z rodziną do stołu najpierw sam spożywał posiłek, a dopiero potem mogły jeść dzieci. Podobnie zresztą żona Marianna. W rodzinnej legendzie krążą opowieści o tym jak przed dziećmi chowała chleb w kredensie. Ich przeciwieństwem w dorosłym już życiu był syn Roman. Henryk na fotografii ze wspomnianej legitymacji z roku 1915 nosi długą brodę, ale oczy ma raczej smutne niż surowe. Charakter ojca częściowo przejęła Jadwiga. Na fotografiach wygląda bardzo sympatycznie, ale jako długoletnia kierowniczka szkoły powszechnej w Ruszczy budziła duży respekt. Była osobą ambitną, otwartą, ciekawa świata. Drewniany budynek szkoły, w którym uczyła przez 40 lat, już nie istnieje. Jadwiga dużo podróżowała. Na fotografii z Rumunii siedzi z małym tygrysem na kolanach. W latach II wojny światowej prowadziła w Ruszczy 7-klasowy zespół tajnego nauczania. Zmarła w 1967 roku i pochowana jest na Cmentarzu Rakowickim razem z bratanicą Janiną i jej mężem Julianem Kulką (Rb, rząd  4, grób 21).


Henryk zmarł w Krakowie. Jego syn Jan pochował go na Cmentarzu Rakowickim. Przy wytyczaniu nowych cmentarnych alejek mogiła została zniwelowana. Nie ma po niej śladu.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

ROK 1901. CZTERY ADRESY JANA JAKUBA I BALBINY

sobota, 22 stycznia 2011 14:40

 

Rynek Podgórski był zamknięty od południowej strony wzniesionym w roku 1832 drewnianym kościołem. Miał kształt prostej skrzyni z niska wieżą od frontu i dzwonnicą na skalnym urwisku Krzemionek. Znalazły się w nim ołtarze z rozebranego kościoła Wszystkich Świętych w Krakowie – wielki drewniany i boczne z białego marmuru. Tutaj 24 sierpnia 1901 roku odbyła się uroczystość zaślubin Jana Jakuba Hausnera i Balbiny Grzybek, urodzonej w Przegini Narodowej córki Jakuba i Anny z Boroniów. Już w 1902 roku przyszedł na świat syn, Albin Jan. Mieszkali wtedy w wynajmowanym mieszkaniu domu przy ul. Wielickiej 6, dzisiaj już nie istniejącym przy dawnym trakcie solnym, w miejscu gdzie rozpoczyna się ulica Nowohucka. 12 lipca 1903 roku ulice Podgórza nad Wisłą zalała wielka woda. Fala doszła aż po Planty, a na Piasku pełne wody były piwnice. Bliskie niebezpieczeństwo zasiało myśl o szukaniu mieszkania wyżej, na Krzemionkach. Narodziny kolejnych dzieci to kolejne adresy: Zofia w roku 1904, Zdzisław w roku 1906. Mieszkania przy ul. Wolskiej, obecnej Parkowej 5 i przy ul. Kilińskiego 4.


Jan Jakub i Balbina z trójką małych dzieci przeprowadzili się ponownie w roku 1907 lub 1908. Zamieszkali przy ul. Krakusa 28. Tutaj w roku 1909 urodziły się bliźnięta: Jan i Cecylia. Niestety mały Jan zmarł trzy dni później. Wiele trudu kosztowało utrzymanie przy życiu Cecylii.


Bliźnięta mogły być ochrzczone w nowym, neogotyckim kościele zbudowanym w latach 1905-1909 według projektu Jana Sas-Zubrzyckiego.

*

W roku 1909 Podgórzem wstrząsnął wybuch prochowni w pobliżu wielickiego gościńca.

 

Rozpoczęła je burza z błyskawicami, hukiem piorunów i potokami ulewnego deszczu. Gęsty zmierzch rozjaśnił się nagle w południowej stronie widnokręgu oślepiającą łuną i ogłuszająca, przeciągła detonacja targnęła powietrzem. W mieście posypały się szyby z okien. Nim przerażeni mieszkańcy zdołali ochłonąć z wrażenia, nastąpiły dalsze eksplozje. Wzgórza Krzemionek momentalnie zaroiły się ludźmi. Rychło ustalono miejsce wybuchu. Wskazywał je słup ognia i dymu unoszący się nad Wolą Duchacką na wysokość ponad 200 metrów.

 

Najbliższe domy zostały zniszczone, a w kilkuset w Podgórzu, Płaszowie, Bonarce, Grzegórzkach i Rakowicach wyleciały szyby. Poraniło sąsiadów Jana.

*

Dla połączenia krakowskiego Kazimierza i Zabłocia zbudowano tzw. Trzeci Most. Jan i Balbina chodzili tam na spacery z małymi dziećmi i oglądali budowę. Imponująco wyglądały ciężkie, metalowe kratownice przywożone z pobliskich Zakładów Zieleniewskiego. Dźwigały się powoli w górę. W nocy z 18 na 19 lutego 1911 roku usłyszeli huk i trzask. Rankiem okazało się, że część podgórską zniosła kra i powodziowa fala na Wiśle. 20 stycznia 1913 roku most łączący ul. Starowiślną i ul. Na Zjeździe uroczyście otwarto. Balbina stała wtedy w tłumie z dziećmi, dla których była to duża frajda. Ojca mieli już wtedy tylko w kartkach przysyłanych z Chicago. Tuż przed świętami Bożego Narodzenia 1917 roku przejechał tędy pierwszy tramwaj.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

ROK 1881. ZABŁOCIE

piątek, 21 stycznia 2011 14:36

 

Dlaczego Jan i Anna przenieśli się do Podgórza?. Miasto liczące zaledwie sto lat rozwijało się gwałtownie. Była to szansa dla ludzi szukających swojego miejsca. Jana mogło uwieść – podobnie jak jego pradziada wyruszającego z Niemiec do Dornbach inne cesarskie wezwanie – wspomnienie uniwersału cesarza Józefa II z 26 lutego 1784 r.:

 

Pożytki, które okolica Podgórza dla swego dobrego położenia miedzy Szląskiem y Węgrami, y dla bliskości Wisły, do założenia różnych manufaktur y użytecznej sprzedaży onychże, pod rękę podaje, y które iuż znaczną liczbę obcych rękodzielników y kupców do osiadania tamże y do stawiania licznych domów zachęciły, były nam powodem, dla czynienia narodowey pilności y handlu, Podgórze samo rozprzestrzenić y tytułem królewskiego miasta zaszczycić, gdzie obcy tamże osiadaiący, nie tylko chętne przyięcie ale też onymże protekcya, dzielna pomoc, wolności i swobody nadane będą.

Podgórze więc wraz z osiadłością tamże nayduiącą się, y Obszernością Miejsca do rozszerzenia onegoż między nim y Ludwinowem wyznaczonego, zachowując go przy teraźniejszym Nazwisku, Miastem wolnym Królewskim ogłaszamy, które pod dozorem y zarządzaniem naszych Rządów Kraiowych, Wonnościami y prawami wszystkich innych Królewskich Wolnych Miast zaszczycać się ma (…).

Nadajemy wszystkim obcym Kupcom, Proffesyonistom, Rękodzielnikom y Rzemieślnikom tak samym Maystrom iako i do Majsterstwa sposobney Czeladzi – Katolickiey, Ewangelickiey, Protestanckiey, Greckiey lub Ormiańskiey Dysunickiej Religii – wolność tamże osiadania (…).

*

Nad Podgórzem wznosiło się wzgórze Krzemionek. W północnej części wzniesienia wycięto głęboki kamieniołom. W południowej części, w sąsiedztwie Kopca Krakusa powstał następny kamieniołom i wapiennik. Góra Lasoty została jeszcze przecięta linią kolejową Kraków-Zakopane i stacją Podgórze. Tak człowiek wdarł się w wiekowy krajobraz. Wraz z nim wspięły się domy i ulice. Dzieła dopełnił czerwoną cegłą potężny Fort Św. Benedykta nie opodal średniowiecznego kościółka, wiszący nad cmentarzem.

*

Pomiędzy ulicą Staromostową i ulicą Mostową na sześciu potężnych, kamiennych filarach stał Most im. Cesarza Franciszka Józefa, który – unikając imienia cesarza – podgórzanie nazywali zwyczajnie, Mostem Podgórskim.

 

Podgórzanie, zdążając pod koniec ubiegłego [XIX] stulecia na niedzielną sumę do kościoła Bożego Ciała na Kazimierzu, skoro tylko minęli ostatnie przęsła mostu po krakowskiej stronie, napotykali w rejonie przyczółka na przystanek konnego tramwaju. Jeżeli ten lub ów z ojców rodu był w dobrym usposobieniu, do czego skłaniał nastrój niedzieli, sadowił się z żoną i gromadą dziatek w tramwaj. Wśród energicznych pokrzyków woźnicy, dźwięków spiżowego dzwonka i chrapliwych zgrzytów karoserii, wehikuł zdążał majestatycznym truchtem w stronę głównego dworca, znaczącego kres tramwajowej wędrówki. Stąd rodzinka kierowała się do znanej restauracji Józefa koło dworca, na bombę jasnego dla dorosłych, tudzież wodę z sokiem i smakowite andruty wielkości talerza dla dzieci.

 

Miejscem rozrywek Podgórzan był cały obszar Krzemionek. Od Kopca Krakusa po Wolę Duchacką i Piaski rozciągał się zielony dywan przetykany kolorowymi jaskrami, kaczeńcami, nawet sasankami, zdobiony sitowiem na brzegach bagiennych rozlewisk. Wały były miejscem spacerów i zabaw młodzieży. Puszczano latawce, bawiono się w „zbójców i żandarmów”. Wieczorem przychodzili tutaj urzędnicy, kolejarze, mistrzowie-rzemieślnicy, emeryci. Raz w roku okolice Rękawki wypełniały się kramami z dewocjonaliami, straganami ze zwojami kiełbas, wędzonką i salcesonami. Wielką atrakcją były wtedy baloniki, muzyka, tańce, huśtawki, karuzele, wyścigi w workach czy wspinanie się po słupie wysmarowanym talkiem. W tym dniu był zwyczaj obdarowywania ludzi biednych. Od wczesnego rana przy drogach wiodących na Krzemionki siedzieli i stali żebracy. Bogaci kupcy podgórscy przekazywali im wiktuały i pieniądze.

*

Po dwudziestu latach mieszkania na Zabłociu i pracy w Podgórzu Jan i Anna należeli do szanowanych obywateli. Anna zajmowała się domem, liczną gromadą dzieci i rodzących się wnuków. Jan prowadził kancelarię i zarządzał podgórskimi jatkami, a także kierował rzeźnią na Zabłociu. Mieszkał w trzypokojowym, służbowym domu z ogrodem. Synowie trudnili się rzeźnictwem, produkcją i handlem wędlinami. W spokojne sobotnie lub niedzielne popołudnia gościli na obiadach proboszcza od św. Józefa. Jan miał kłopot z wysławianiem się w języku polskim. Natomiast języka niemieckiego używał wyłącznie w modlitwie i korzystał z niemieckiego modlitewnika. Ta niewielka książeczka zadrukowana trudnym do odczytania gotykiem była jedyną nicią łączącą z rodzicami i rodzeństwem pozostałymi w Fehlbach. W życiu rodzinnym, w imionach dzieci, w małżeństwach synów nic nie pozostało z pamięci o niemieckim pochodzeniu pradziadów.

*

Podgórze w tamtym czasie gwałtownie się zmieniało. W 1881 roku stanął budynek szkoły przy ul. Sokolskiej. Była żeńska szkoła wydziałowa i męskie szkoły „pod Benedyktem” i „pod Redemptorystami”. Wędrując uliczkami miasta można było trafić na elektrownię, rzeźnię, stajnie dla spędu bydła. Krzemionki od czasów średniowiecza były obszarem wydobywania kamienia budowlanego i wypalania wapienia. W roku 1873 powstał tutaj wapiennik spółki „Liban&Ehrenpreis”. Do jej właściciela Bernarda Libana należała także fabryka cementu portlandzkiego w Bonarce i fabryka sody w Borku Fałęckim. Na terenie „Libanu” zbudowano zespół budynków przemysłowych i bocznicę kolejową.

*

W styczniu 1910 roku „Podgórzanin” pisał:

 

Wszak ruch cały koncentruje się tu na dwóch głównych ulicach – Lwowskiej i Kalwaryjskiej a wreszcie w Rynku. Zwrócić ten ruch, choć w części w inną ulicę a miasto zyska już znacznie. Staje tu znowu na przeszkodzie brak nowego mostu. Jest to bezsprzecznie wielki brak, ale zarazem powinien pobudzić odpowiedni ruch w tym kierunku i sprawę przyspieszyć. Szczególniejsze położenie Podgórza sprawia, że podczas słoty nieprzebyte błoto, a podczas posuchy tumany kurzu tamują drogę na każdym kroku.

*

Jan miał jeszcze głowę pełna planów. Myślał o budowie dużego domu z ogrodem. Takie działki były jeszcze na Zabłociu, w Ludwinowie albo po drugiej stronie Wisły.

*

W dzień św. Walentego 1897 roku do drzwi zapukał niosący telegram urzędnik pocztowy. Od brata Adama? W dalekim Fehlbach zmarła matka. Anna jej nie znała, dla dzieci nie była babcią. Jan pojechał sam. Na stacji kolejowej czekał Adam. Drogi były zawiane śniegiem, z trudem się przez nie przebijały konie ciągnące sanie. Ojciec nie wyglądał dobrze. Miał już 77 lat. Przywitał się chłodno. Zobaczył tylko łzy w jego oczach jak opowiadał o rodzinie i o dzieciach. Z radością witał się z siostrami, które przyjechały ze swoimi rodzinami. Pochwalił najmłodszego brata Henryka, który bardzo dobrze radził sobie w Podgórzu i Krakowie. Na drugi dzień pogrzeb, podróż przez lasy, jazda koleją i ciepły dom… Nie przypuszczał, że latem pojedzie po raz drugi. Ojciec odszedł do Pana kilka miesięcy po matce.

*

W 1909 roku Jan cieszył się wnuczętami: dziećmi Jana Jakuba, czterema synami Karola – Edwardem (1903), Mietkiem (1905), Karolkiem (1906), Stefkiem (1907) oraz dwójką Stanisława – Staszkiem (1906) i Helenką  (1909). Anna ciężko zaniemogła po narodzinach wnucząt-bliźniaków Jana Jakuba. Zmarła w tym samym roku. Pierwsza z Hausnerów, która spoczęła na podgórskim, starym cmentarzu. Z Janem pozostała 18-letnia córka Helena. W 1912 jest jeszcze wymieniany w księdze adresowej Krakowa i Podgórza jako mieszkaniec Zabłocia. Zaraz potem korespondencja synów Jana adresowana była na ul. Wandy 10 (obecnie ul. Dąbrówki) lub na jatki miejskie w „Podgórzu przy Krakowie”.

*

Rodzinnego smutku po śmierci Anny nie stłumiło radosne święto dla Podgórza. 24 października 1909 roku cała rodzina Hausner wzięła udział w uroczystej konsekracji nowego kościoła.


Jan, ze względu na proboszcza ks. Antoniego Gruszeckiego, nie mógł tam nie być. Należał przecież do grona szanowanych obywateli. Patrzył na piękne witraże z zakładu Żeleńskiego i widział Annę. Spoglądał na bogate świeczniki, a pomiędzy płomieniami świec błyszczały oczy Anny.


 Zadumie i modlitwie pomagały liczne drewniane i pozłacane ołtarze. Wiele wieczorów klęczał przed kamiennym krzyżem w kaplicy Pana Jezusa Ukrzyżowanego. Potem przychodził i patrzył jak Wit Wisz, Maksymilian Krzyk i Jan Górecki tworzyli ołtarz św. Antoniego po prawej stronie i Matki Bożej Nieustającej Pomocy w kaplicy Wieczystej Adoracji. Dębowa ambona też była ich dziełem, a ks. Gruszecki głosił z niej piękne kazania, z których Jan nie wszystko rozumiał.

*

Wschodnia część Podgórza była miejscem intensywnie rozwijających się niewielkich zakładów przemysłowych – składów węgla, fabryki gwoździ, papy, zapałek, garbarni, a także rzeźni. Można przywołać z zapomnienia firmy z ulicy Zabłocie z początku XX stulecia: pod numerem 11 znajdowała się „Wytwórnia wody mineralnej i lemoniady” najbardziej znana z lodów „Pingwin”; na ul. Zabłocie 21 - zabudowania Spółki Akcyjnej „Wódki Krakowskie” powstałej w roku 1919 z połączenia fabryk Dutkiewicza, Sowińskiego i Sindenfraua; w 1913 roku przy ul. Zabłocie 23 uruchomiona została „Krakowska Fabryka Mydła sp. z o.o.” (od 1950 roku „Miraculum”) produkująca mydło do golenia, mydło do mycia i glicerynę; przy ul.  Zabłocie 25 stanęła w roku 1919 Polska Wytwórnia Chleba Zdrowego „Ziarno”.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Licznik odwiedzin:  63 727  

Ulubione strony

genealogia

Statystyki

Odwiedziny: 63727
Wpisy
  • liczba: 195
  • komentarze: 38
Galerie
  • liczba zdjęć: 187
  • komentarze: 10