Bloog Wirtualna Polska
Są 1 211 483 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


Z UGANDY DO BETHLEHEM - MARIA Z HAUSNERÓW SZKUDLAPSKI (1930-2012)

czwartek, 10 listopada 2016 19:50

 

Po opuszczeniu "sowieckiego raju" Marta Hausner z matką i siostrą trafiły do obozu przejściowego w Pahlevi w Iranie. Podzielono go na dwie sekcje - w jednej byli nowi przybysze, w drugiej tacy co przyjechali wcześniej i zdążyli się zaaklimatyzować. Stare ubrania zostały spalone, włosy ścięte na krótko. Potem były obozy tranzytowe w Teheranie, Karaczi i Bombaju. 18.10.1942 Marta przyjęła pierwszą komunię świętą.

 

Koja_camp_Uganda_1942_1948 www.suggest-keywords.com.jpgKoja, Uganda, www.suggest-keywords.com

 

Z Bombaju uchodźców Brytyjczycy przetransportowali do "Czarnej Afryki". Uganda na sześć lat stała się ich domem. W obozie w Koja mieszkało 3000 osób. Dla każdej przybywającej grupy stawały okrągłe chaty z bambusa i błota. Zofię najbardziej zdumiała wyższa od ludzi "słoniowa trawa". Wkrótce stanęła kaplica, szkoła, szpital. Pojawiły się gabinety lekarskie. Filmy i książki przywozili wolontariusze z YMCA.

Nie można było korzystać z kąpieli w pięknie widocznym jeziorze Wiktoria. Szczególnie na dzieci czychały bakterie, hipopotamy, węże i krokodyle.

Renata i Marta chodziły do szkoły. Większość nauczycieli to byli Polacy. Po skończonych lekcjach uczniowie brali udział w zajęciach harcerskich. To harcerskie drużyny pozwalały pływać łódkami, wędrować po okolicy czy spać w namiotach podczas wycieczek.

 

koja www.swm.pl.jpg

Koja, Uganda, www.swm.pl

 

Kuzyn Zofii Hausner mieszkał w Anglii. W październiku 1948 roku zdecydowała, że rodzina opuszcza Afrykę. Podróż do Nairobi trwała dziesięć dni. Stamtąd na wojennym okręcie "Empire Ken" pełni niepokoju i strachu przed atakiem niemieckich łodzi podwodnych trzy tygodnie płynęli do Wysp Brytyjskich. Cumowali do gościnnego wybrzeża w dniu narodzin księcia Filipa.

*

W Anglii rodzina spędziła trzy miesiące w obozie przejściowym. Zofia mieszkała w Londynie, a jej córki Marta i Renata uczyły się w szkole dla dziewcząt zbudowanej na ziemi podarowanej przez bogatych Anglików. W 1950 roku Marta Hausner ukończyła średnią szkołę w Gloucestershire. Później w Londynie pracowała w biurze. Mieszkała z matką w wynajmowanych kawalerkach.

W 1952 roku odbywało się zaręczynowe przyjęcie Renaty. Tam Marta poznała Alfonsa Szkudłapskiego, który studiował w Imperial College chemię. Przedstawił go narzeczony Reni Kazimierz Winkowski, który znał Alfonsa jeszcze z Grudziądza. Razem byli w szkole i wojsku. W kręgu rodzinnym pojawił się jeszcze pracujący wtedy w Liverpool Tadeusz Kraczkiewicz. Kolejne półtora roku to seria ślubów: Renaty z Kazimierzem 13 czerwca 1953 roku, Marty z Alfonsem 13 lutego 1954 roku i Zofii z Tadeuszem 13 listopada 1954 roku.

 

5-1.jpg

 

Marta z Alfonsem postanowili spełnić swoje marzenie wyjazdu do USA. Długo czekali na pozwolenie. Wreszcie pierwszego dnia stycznia 1956 roku wsiedli w Southhampton na statek SS "America". Po siedmiu dniach z mgieł wyłoniła się Statuta Wolności. Byli w Nowym Jorku. Po trzech tygodniach znaleźli swoją przystań w Pensylwanii, w East Stroudsberg. Marta pracowała w biurze Hotel Renn Stroud.

 

america-nyc www.united-states-lines.org.jpg

 

SS "America", www.united-states-lines.org

 

6 lipca 1957 roku urodził się pierwszy syn Edward. Z Londynu na trzy miesiące przyjechała matka Marty, Zofia. Rok później do USA przeniosła się Renata z mężem, a w 1959 roku Zofia z Tadeuszem. 21 czerwca 1960 Marta urodziła drugiego syna, Marka. Zakończyła się długa rodzinna wędrówka rozpoczęta łomotaniem sowieckich żołnierzy do drzwi lwowskiego mieszkania.

*

Marta Szkudlapska większość życia spędziła w Bethlehem w Pensylwanii. Oddała się całkowicie rodzinie. Do jej ulubionych zajęć należało ogrodnictwo, gra w kręgle i tenisa. Była wolontariuszką oddając swój czas pomocy potrzebującym gromadzącym się wokół kościoła Notre Dame. Odwiedzała starszą zakonnicę. W 1995 roku stała się "śnieżnym ptakiem" dzieląc czas między rodzinę w Pensylwanii, a domek Ventura Country Club w Orlando na Florydzie. Odeszła w wieku 82 lat w lipcu 2012 roku. W USA pozostali wnuki Jerzego Artura Hausnera i synowie Marty, Edward i Mark, oraz gromada prawnuków Laura, Julie, Michael, Matthew, Daniel, Cara i Luke. I jeszcze młodsza córka Jerzego Artura Renata z drugim mężem Rafaelem Calero.

 

thedailytimes_dct_szkudlapski_7_6_20120705.jpgx.jpg

 

Marta Szkudlapski, "The Daily Times", 5.07.2012


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

SOWIECKI RAJ - JERZY ARTUR I ZOFIA Z GRUSZECKICH HAUSNEROWIE

sobota, 05 listopada 2016 18:34

 

Zapis w księgach parafialnych dotyczący ślubu Jerzego Artura Hausnera i Zofii Gruszeckiej jest tak fascynujący i wypełniony wiedzą o rodzinie, że należy go zacytować w całości:

 

Działo się w Lublinie ósmego stycznia tysiąc dziewięćset dwudziestego ósmego roku, o godzinie dziewiątej.  Wiadomo czynimy że w obecności pełnoletnich świadków: Edwarda Gruszeckiego inspektora więzienia w Radomiu i Edmunda Kłosińskiego urzędnika, w Radomiu zamieszkałych, w dniu dzisiejszym zawarte zostało religijne małżeństwo między: Jerzym Arturem Hausner, kawalerem, urzędnikiem, lat dwadzieścia siedem liczącym, synem Włodzimierza Karola i Wandy Karoliny z Krzanów, małżonków Hausnerów, urodzonym i przynależnym we Lwowie, parafji świętej Magdaleny, a zamieszkałym w Siedlcach, a Zofją Gruszecką panną, lat szesnaście liczącą, córką Władysława i Katarzyny z Różańskich, małżonków Gruszeckich, urodzoną i przynależną w Lublinie,   parafji świętego Jana, a przy rodzicach zamieszkałą w Lubartowie, tejże parafji. Małżeństwo to poprzedziła jedna zapowiedź ogłoszona w kościołach parafjalnych, w parafji świętego Stanisława w Siedlcach i Lubartowie w dniu pierwszego bieżącego miesiąca. Od wygłoszenia dwuch zapowiedzi udzielona została dyspensa przez Kurję Biskupią Lubelską z dnia czwartego bieżącego miesiąca  pod No 38. Zezwolenie nowozaślubionej na zawarcie małżeństwa przez jej ojca ustnie było oświadczone. Religijny związek ten z upoważnienia proboszcza parafji Lubartów pobłogosławił Ksiądz Stanisław Krynicki.

 

Jerzy Artur Hausner.jpg

 

Państwo młodzi zamieszkali w Lubartowie. Tam w śnieżny, mroźny dzień 12 lutego 1930 roku przyszła na świat córka Marta Liliana. Rodzice Jerzego z siostrą Marią i bratem Zbigniewem mieszkali we Lwowie. Cztery lata później Jerzy i Zofia z małą Martą mieszkali już u Gruszeckich w Janowie Lubelskim gdzie urodziła się Renata. Najmłodsza siostra Zofii, Aldona, była zaledwie cztery lata starsza od Marty. Praca zawodowa Jerzego zmuszała go do częstych przeprowadzek. Przed 1939 rokiem cała rodzina z Aldoną zamieszkała w Bielsku Podlaskim. Towarzyszył im kot i pies Mikuś. Była też Andzia, pomoc domowa.

 

Bielsk_PKP_1929_jpg-seo.jpg

 

1 września rozpoczęła się wojna. Syreny, bomby, samoloty. Jerzy zdecydował się opuścić miasto i przenieść rodzinę do niedalekiej wioski. Sam jeździł do pracy na rowerze. Jednego dnia przywiózł dokumenty, które miał zniszczyć. Mijały gorące wrześniowe dni. Niemcy przekroczyli linię Wisły. Rodzina Jerzego otrzymała do dyspozycji samochód. Ruszyli na południe. Chaos, drogi pełne ludzi, dzieci na wozach, ranni żołnierze. Ważne dokumenty Jerzego zostały spalone w ognisku. Dojechali do Lwowa. W ładnym mieszkaniu rodziców na drugim piętrze była matka Wanda i jej siostra Ryszarda, absolwentka lwowskiego konserwatorium muzycznego. W jednym z pokoi stało pianino. Był jeszcze wujek z żoną. Dziesięć osób musiało spać na podłodze.

*

22 września do miasta wkroczyli Sowieci. Samochód został skonfiskowany. Udało się przetrwać zimę, do wiosny 1940 roku. Dzięki staraniom Wandy i Zofii pokonali trudności z zaopatrzeniem w żywność. Sprzedawali przywiezione z Bielska Podlaskiego rodzinne "skarby".

W czerwcu 1940 roku, o godzinie 5.30 nad ranem, rozległo się głośne pukanie do drzwi. Na progu stało dwóch sowieckich żołnierzy: "Zbierajcie swoje rzeczy. Macie dwie godziny". Jerzy i Zofia byli w szoku. Takich jak oni na stacji kolejowej były setki. Załadowano ich do wagonów dla bydła i pojechali w nieznane. Po 10 dniach dotarli do Swierdłowska na Uralu. Terenowymi samochodami dowieziono ich do obozu pracy. W długim drewnianym budynku całej rodzinie przydzielono jeden pokój. Było tam podstawowe wyposażenie i piec na drewno. Racje żywnościowe mogli pobierać na podstawie kartek. Andzia jako kobieta bez rodziny została umieszczona z innymi samotnymi kobietami. Dzieci chodziły do szkoły gdzie uczyły się języka rosyjskiego, sowieckiej historii i matematyki. Na pamięć trzeba było znać wiersze negujące istnienie Boga. Odbywała się nauka ścinania małych drzew, co miało się przydać później w pracy przy wyrębie lasu. Właśnie przy ścince drzew i ich załadunku ciężko pracowali rodzice. Odcięci od świata i wszelkich wieści ciężką zimę przetrwali dzięki drobnemu "handlowi wymiennemu".

*

22 czerwca 1941 roku Niemcy zaatakowały ZSRR. Rozpoczęła się wojna, która Polakom przyniosła - na podstawie układu polsko-sowieckiego - możliwość swobodnego przemieszczania się po całym Związku Sowieckim. Wyruszyli także Hausnerowie - pociągiem, autobusem, barką przez Amu Darię dojechali do Uzbekistanu. Cała grupa, która zatrzymała się w małej wiosce liczyła 17 osób. Pracowali przy zbieraniu bawełny. Towarzyszył im głód. Brakowało opieki medycznej i lekarstw. Po kilku miesiącach pozostała ich siódemka. Zmarł Jerzy Hausner i ciotka Marty. Zdesperowani ruszyli w okolice Buchary, gdzie stacjonowały polskie oddziały z armii gen. W.Andersa. Załatwiali niezbędne papiery. Wreszcie w sierpniu lub wrześniu 1942 roku ruszyli pociągiem do Krasnowodska nad Morzem Kaspijskim. W trakcie tej podróży Sowieci zabrali Andzię. Dopiero w roku 1968 udało się z nią nawiązać kontakt. Mieszkała pod Szczecinem. W 1980 roku podczas pobytu w Polsce Marta mogła ją zobaczyć. Marta i Renata zostały umieszczone w grupie sierot. Dla tych dzieci były tworzone lepsze warunki i zapewne dlatego matka, Zofia Hausner, tak to zorganizowała. Wreszcie odpłynęli statkiem z Krasnowodska. Przekroczyli próg "nieludzkiej ziemi".


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

NOWOCZESNY KUPIEC - WŁODZIMIERZ KAROL HAUSNER

sobota, 29 października 2016 18:21

 

Na jednym z rodzinnych zjazdów Włodzimierz Hausner z Warszawy podarował mi broszurę swojego imiennika ze Lwowa z roku 1910. Jedyne co wiedziałem o lwowskim Włodzimierzu to, że był urzędnikiem elektrowni i mieszkał w kamienicy przy ul. Kopernika 37 (w roku 1916). Czy pochodził w z rodziny Hausner z Dornbach?  

 

DSCF0056.JPG

 

Minęło kilka lat. Jesienią na blogu Anny Ordyczyńskiej pojawiła się informacja o dokumentach metrykalnych lwowskiej parafii św. Marii Magdaleny. Niezrównana w swoich poszukiwaniach autorka bloga dotarła m.in. do zapisów o rodzinie Włodzimierza Hausnera. Na tej podstawie mogłem przede wszystkim stwierdzić, że ojcem Włodzimierza był Karol Józef Hausner z Dornbachu a jego bratem Artur Walenty. Ożenił się z Wandą Karoliną z Krzanów, córką Józefa i Joanny Turek. 24.06.1911 roku był dniem chrztu świętego jego trójki dzieci, co ciekawe dzieci urodzonych w minionych latach: Marii Wandy (w 1902 w Buczaczu), Jerzego Artura (w Buczaczu) i Zbigniewa Henryka (w 1910 we Lwowie). Jednym z chrzestnych Jerzego była Kamila Hausner. Co spowodowało, że starsze dzieci zostały ochrzczone po kilku latach?

 

Jerzy Artur Hausner.jpg

 

Zbigniew Henryk Hausner.jpg

 

Włodzimierz Hausner był urzędnikiem, który nie tylko rzetelnie wykonywał swoją pracę, ale prowadził analizy zmierzające do poprawy funkcjonowania lwowskich zakładów elektrycznych. Opracowywał materiały stanowiące podstawę do dyskusji w Radzie Miasta. W 1905 wydał Nowy system zarachowania i kontroli biletów jazdy, prądu elektrycznego, płac i robocizny. Obszerną broszurę Zadania administracyi w zakładach elektrycznych napisał w styczniu 1910 roku.

 

Sprawa reformy administracyi zakładów elektrycznych była już kilkakrotnie przedmiotem obrad Świetnej Reprezentacyi m. Lwowa i - o ile mi wiadomo - definitywnie nie została jeszcze załatwioną (...) Jasną jest rzeczą, że inwestowany w przedsiębiorstwie kapitał czternastu milionów zmienił zupełnie  dotychczasowy Zakład, wskutek czego dotychczasowe urządzenia administracyjne nie są wystarczające i to wielkie pole pracy czeka energicznej i umiejętnej ręki.  

 

W wydanej w Drukarni W.A. Szyjkowskiego własnym nakładem broszurze Włodzimierz poruszył problemy organizacji instytucji, kontroli urządzeń technicznych i wydajności pracy robotników, rachunkowości i kontroli majątku oraz stosowania taryf. Patrzył na przedsiębiorstwo usług publicznych szeroko.

 

Za granicą niema innego określenia dla czynności administracyjnych, jak "kupiec", z terminem "urzędowania" już dawno zerwano, ale nowoczesny kupiec jest zarówno dobrym bankowcem, jak towaroznawcą.


 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

VI ZJAZD RODZINY HAUSNER, KRAKÓW-OLSZANICA, 24.09.2016

niedziela, 25 września 2016 11:27

 

Na VI Zjazd Rodziny Hausner przybyły 24 osoby:

 

Z linii Adolfa Hausnera z Dornbach (Tarnawca), Podgórza i Krakowa

 

Włodzimierz Hausner, s. Emila Hausnera, Warszawa

Halina Bednarczyk, c. Władysława Hausnera, Kraków

Jerzy Hausner, s. Jerzego Hausnera, Kraków

Maria Hausner z d. Kędzior, żona Jerzego Hausnera, Kraków

Katarzyna Radwańska, c. Jerzego Hausnera, Warszawa

Marta Hausner, c. Jerzego Hausnera, Kraków

Gustaw Kozina, s. Marty Hausner, Kraków

Zbigniew Hausner, s. Jerzego Hausnera, Opole

Danuta Hausner z d. Lesiecka, żona Zbigniewa Hausnera, Opole

 

Z linii Alfreda Hausnera z Dornbach (Tarnawca), Podgórza i Krakowa

 

Teodozja Hausner z d. Błażejewska, żona Jana Hausnera, Katowice

Aleksandra Rajm, c. Zbigniewa Hausnera, Katowice

 

Z linii Jana Jakuba Hausnera z Podgórza i Krakowa

 

Wojciech Hausner, s. Zbigniewa Hausnera, Kraków

Mariola Hausner, żona Wojciecha Hausnera, Kraków

Katarzyna Hausner, c. Wojciecha Hausnera, Kraków

Anna Wszołek, c. Wojciecha Hausnera, Kraków

Paweł Wszołek, Kraków

Jakub Wszołek, s. Anny i Pawła, Kraków

Elżbieta Polańska, wnuczka Jana Jakuba Hausnera, Kraków

Marta Hausner z d. Lenarczyk, Kraków

Natalia Hausner, c. Piotra i Marty, Kraków

 

Z linii Henryka z Fehlbach (Potoku Jaworowskiego-Kobylnicy Ruskiej) i Krakowa

 

Ewa Goras, c. Janiny Kulka z d. Hausner i wnuczka Romana Hausnera, Kraków

 

Z linii Karola Józefa Hausnera z Dornbach i Lwowa

 

Jerzy Hausner, s. Romana Hausnera, Katowice

Urszula Pisiewicz, wnuczka Eugeniusza Hausnera, Zabrze

 

Z linii Antoniego Hausnera z Lanowic, Maksymowic i Wrocławia

 

Emilia Hausner, c. Jana Hausnera, Wrocław

 

DSCF0135.JPG

Włodzimierz Hausner i Urszula Pisiewicz przed Fortem nr 39

 

Spotkanie VI Zjazdu Rodziny Hausner odbyło się na terenie zabytkowego Fortu nr 39 Twierdzy Kraków w Krakowie-Olszanicy. Teraz znajduje się tam ośrodek jeździecki i klub "Tabun" będący filią Młodzieżowego Domu Kultury "Dom Harcerza".

 

DSCF0161.JPG

Od lewej: Halina Bednarczyk, Danuta Hausner, Katarzyna Radwańska, Zbigniew Hausner

 

Piękna pogoda i zielone otoczenie, z widokami na grzbiet Lasu Wolskiego, sprzyjały atmosferze rodzinnego pikniku. Płonął ogień, siedzieliśmy przy solidnych drewnianych stołach pod płachtą namiotu. Był czas na rozmowy i przyrządzony na ogniu posiłek dla smakoszy mięsa i dla miłośników warzyw.

 

DSCF0140.JPG

Jerzy Hausner odkrywa obraz Marii z Grekowiczów Hausnerowej

 

DSCF0144.JPG

 

 Od lewej z przodu: Jerzy Hausner, Włodzimierz Hausner, Ewa Goras. Od lewej z tyłu: Maria Hausner, Mariola Hausner, Paweł Wszołek, Anna Wszołek, Elżbieta Polańska

 

Na początek dokonaliśmy prezentacji pochodzącego z lat 30-tych XX wieku odnowionego obrazu Marii z Grekowiczów Hausnerowej. Obraz kilka miesięcy temu przywieziony do renowacji w Krakowie przez Jerzego z Katowic powrócił pięknie odświeżony i oprawiony w ramę do właściciela. Skąd trafił do niego? Prawdopodobnie, kiedy we Lwowie kontakty rodzinne były bliskie, został podarowany przy okazji rodzinnej uroczystości jego ojcu. Obraz wraz z uczestnikami Zjazdu został uwieczniony na fotografii na tle wału fortecznego.

 

DSCF0143.JPGNa tle wału fortecznego. Z tyłu wzgórze Lasu Wolskiego i Sowińca. Z przodu od prawej: Aleksandra Rajm, Teodozja Hausner, Ewa Goras, Elżbieta Polańska, przyklęka Natalia Hausner, Z przodu z lewej: Danuta Hausner. Z tyłu od lewej: Jerzy Hausner, Włodzimierz Hausner, Halina Bednarczyk, Emilia Hausner, Maria Hausner, Jerzy Hausner, Zbigniew Hausner, Mariola Hausner, Paweł Wszołek, Anna Wszołek, Katarzyna Hausner, Marta Hausner. Poza kadrem: Wojciech Hausner, Marta Hausner, Gustaw Hausner, Katarzyna Radwańska, Jakub Wszołek

 

Potem wysłuchaliśmy relacji Wojciecha Hausnera z uroczystości w Potoku Jaworowskim (Fehlbach) 11 września, przy okazji przypominając sobie dzieje rodziny Hausner w tej miejscowości od połowy lat 60-tych XIX wieku.

 

DSCF0171.JPG

 

Był również czas na zwiedzanie fortu, wizytę w stajni. Gustaw miał okazję odbyć konną przejażdżkę. Nie brakło rozmów, wspomnień, uśmiechów i serdeczności.

 

DSCF0167.JPG

 

Wśród niespodzianek była piękna archiwalna fotografia z roku 1910 przedstawiająca Helenę z Hausnerów Grzywaczową w imponującej sukni ślubnej, wiadomość o narodzinach Antoniego Pierzchały pra-pra-prawnuka Jana Jakuba Hausnera oraz przedpremierowe przedstawienie jazzowej płyty "Paweł Wszołek Quintet" zatytułowanej "Faith". Dziesięć sztuk rodzinnego albumu drukowanego na ubiegłoroczne spotkanie rozeszło się jak "ciepłe bułki".

 

DSCF0184.JPG

Katarzyna Radwańska, Marta Hausner i Jakub Wszołek


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

NIESPODZIANKA W POTOKU JAWOROWSKIM

sobota, 17 września 2016 16:34

 

Nie wiedzieliśmy jakie będzie spotkanie w Potoku Jaworowskim kiedy pędziliśmy autostradą A-4 z Krakowa do Korczowej. Była piękna wrześniowa niedziela. To już trzecia wizyta w miejscu gdzie osiadł Jan Hausner ok. 1865 roku.

Wszystko zaczęło się od niezwykłej pasji mieszkańców Sereetz położonego koło niemieckiej Lubeki, matki i syna: Isolde Iben-Metzger i dr. Dirka Ibena. W 2007 roku rozpoczęli realizację własnego projektu mającego na celu odtworzenie historii józefińskich kolonii z obszaru ziemi lubaczowskiej, w tym kolonii Fehlbach (Potoku Jaworowskiego). Obydwoje byli potomkami rodziny Schick zamieszkującej dwieście lat wcześniej kolonię Reichau (Podlesie). Musieli dotrzeć do miejsc, dokumentów i do ludzi. Mozolna praca przyniosła owoc w postaci sieci kontaktów z potomkami innych rodzin rozsianych w Polsce, w Niemczech i w Austrii.

 

201.JPG

Od prawej: dr D.Iben i I.Iben-Metzger w kościele w Potoku Jaworowskim, 11.09.2016 r.

 

W sierpniu 2011 roku w Podlesiu odbyła się konferencja inaugurująca działalność Centrum Edukacyjno-Kulturalnego "Pastorówka". Tam spotkali się m.in. Hütterowie i Küblerowie pochodzący z Potoku Jaworowskiego. W 2014 roku podczas mszy św. ekumenicznej w Potoku Jaworowskim doszło do spotkania większej grupy rodzin i współczesnych mieszkańców zarówno Potoku, jak i Kobylnicy Ruskiej, Kobylnicy Wołoskiej.

*

To proboszcz z Potoku Jaworowskiego rzucił pomysł odnowienia okien i witraż w ponad stuletnim kościele parafialnym. Podchwycili to Isolde Iben-Metzger i Dirk Iben. Zmobilizowali wielu ludzi w Niemczech, Polsce i Austrii. Łączyło ich pochodzenie z jednego miejsca. Proboszcz działał wśród parafian.

Uroczyste poświęcenie witraży i okien odbyło się 11 września 2016 r. Dr Iben powiedział m.in

 

Wielu ludzi w kraju i zagranicą ma miejscowość Fehlbach w swojej biografii. Dzięki temu ten kościół zajmuje szczególnie ważne miejsce w sercach tych ludzi. Nie jest łatwo zamienić ideę projektu w czyn. Do tego potrzeba odwagi. Szczególnie dużo odwagi potrzebowaliśmy wtedy, gdy inni się poddawali. Świat znajduje się obecnie w bardzo trudnym okresie. Jednak my chcemy dzisiaj pokazać tu, że możemy żyć dla siebie i z sobą. Tę ideę powinny wyrażać to nowo odrestaurowane okna. To nowe przechodzące przez nie światło może nam również powiedzieć, że historia to nie jest tylko sprawa książek i muzeów. Dzięki historii może także powstać coś nowego, znaczącego dla przyszłości.

 

206.JPG

 

Witraż fundowany m.in. przez rodzinę Leona Hausnera

 

Oglądając kolejne malowane na szkle witraże, w kolorach błękitu i zieleni, czytając nazwiska fundatorów mamy przed oczami galerię postaci potomków osadników z Fehlbach: Danutę Hütter z Lüneburga (witraż z przedstawieniem chrzcielnicy), Hansa Küblera ze Stendal, Helmuta Küblera i Jahann Walter z d. Kübler, urodzoną w Fehlbach Paulinę Lautsch z d. Kübler z Wolfenbüttel (witraż z przedstawieniem Ducha Św.), Ryszarda Prescha z Wiednia (witraż z Najświętszym Sakramentem). Liczne grono fundowało witraż z konfesjonałem: Erwin Borchowitz z Halle, Jürgen Lepiarczik i Brunhilde Neumeier z d.Lepiarczik z Berlina, urodzona w Fehlbach Michalina Schick z d. Borchowiec z Offenburga  i urodzona w Kobylnicy Ruskiej Ludwika Zieger z d. Borchowiec z Berlina, Maria Frommann z d. Runge, Elizabeth Obernhoffer z d. Runge, Lilian Geier z d. Wolf i Gertrud Goßrau z d. Pankiewicz z Halle. W Fehlbach urodzili się także Edmund Runge z Halle, Johanna Bothur z d. Pankiewicz i Christof Pankiewitz z Halle. Na witrażu namaszczenia chorych znajduję nazwisko kolejnej osoby urodzonej w Fehlbach - Angeli Salande z d. Presch z Halle - wraz ze Stefanem Doroba z Drezna i Johannem Doroba z Anklam. Witraż ukazujący sakrament małżeństwa w nawie głównej powstał z ofiarności Josefa Hüttera z Lüneburga, urodzonego w Kobylnicy Ruskiej. Na tej długiej liście nie można pominąć lokalnych fundatorów: ks. Stanisława Gorczyńskiego, proboszcza (witraż sakramentu małżeństwa), Irenę i Daniela Kominko z Potoku Jaworowskiego, Marię i Stanisława Antoniów, Teresę i Romana Marciaków, Juników i Maciejskich z Kobylnicy Ruskiej oraz celników (witraże z aniołami), ks. kan. Stanisława Bachora (witraże z przedstawieniami św. Stanisława Kostki i św. Franciszka z Asyżu), Krystyny Sowierszenko z Hrubieszowa, Ireny i Ryszarda Fedyka z Kobylnicy Wołoskiej, rodziny urodzonego w Potoku Jaworowskim Leona Hausnera (witraż z postacią św. Stanisława). Anonimowi parafianie fundowali witraż z postacią św. Wojciecha.

 

166.JPG

 

Odwiedzając Potok Jaworowski nie można było pominąć cmentarza. Odnowione ogrodzenie. Odnowiona kaplica cmentarna. Sentymentalny widok na wieś rozciągniętą wzdłuż drogi, począwszy od kościoła po lewej stronie. Z tyłu za cmentarzem ściana lasu, na tle której wyrastają myśliwskie czatownie.

 

134.JPG

Wojciech i Mariola Hausner przy grobie pra-pra-pradziadków, zmarłych w roku 1897 Jana i Katarzyny Hausner

 

Zapalamy światełka na grobie zmarłych w 1897 roku Jana i Katarzyny Hausner. To najstarszy dający się odczytać na nagrobku pochówek. Potem Maria i Roman Hausnerowie. Chwila zadumy przy grobowcu kolejnego Jana Hausnera i jego żony Katarzyny. Ten Jan to stryjeczny dziadek Ewy. Groby Hausnerów, obok Borchowiczów (Borchowitz), Küblerów, Krzyworączka należą do najliczniejszych na cmentarzu. Pod płotem stoi kilka żelaznych krzyży, bez tabliczek z nazwiskami. W trawie giną obrośnięte mchem krzyże z kamienia.

 

172.JPG

 

168.JPG

 

137.JPG

 

Spotkanie przenosi się do dawnej szkoły w Kobylnicy Ruskiej. Krętą drogą jedziemy na koniec wsi. Szkoła została zbudowana na terenie gospodarstwa Küblerów. Jego pozostałością jest stojąca w ogrodzie studnia.

 

218.JPG

Studnia dawnego gospodarstwa Kueblerów

 

Obiad. Wspólny śpiew regionalnych piosenek towarzyszący ściągniętemu przez proboszcza zespołowi. Jego lider świetnie mówi po niemiecku. Zresztą jak się okazuje krótko studiował w Niemczech. Sołtys obtańcowuje kolejne sąsiadki.

 

212.JPG

 

214.JPG

 

215.JPG

 

Było wiadomo, że stojący obok szkoły drewniany dom to gospodarstwo ostatniego Hausnera, Mieczysława syna Romana. Za płotem nikt się nie ruszał, więc pewnie w niedzielne popołudnie gospodarz wędrował gdzieś z wizytą. I nagle postać w białej koszuli otwiera drzwi. Za chwilę otworzono okna. Mieliśmy właśnie odjeżdżać. Podchodzę do furtki. Kilka zdań na powitanie... i rozmowa przy płocie.

 

221.JPGWojciech Hausner, Mieczysław Hausner i Ewa Goras

 

Okazuje się, że Mieczysław przechowuje w szufladzie przesyłane jeszcze do ojca listy, zaproszenia, materiały o rodzinie. Nie lubi opuszczać Potoku Jaworowskiego i Kobylnicy Ruskiej. Poza tym nie znał osoby, od której otrzymywał korespondencję. Teraz poznał, ale do Krakowa raczej nie przyjedzie. Ewa mogła zobaczyć odległego kuzyna, krewnego 7 stopnia. Przebywając dawno temu w Kobylnicy jako kilkuletnia dziewczynka bawiła się z jego ojcem Romanem.

 

Potok 2016 [3].JPG


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Licznik odwiedzin:  56 099  

Ulubione strony

genealogia

Statystyki

Odwiedziny: 56099
Wpisy
  • liczba: 190
  • komentarze: 37
Galerie
  • liczba zdjęć: 187
  • komentarze: 10